poniedziałek, 25 marca 2019

Myśli

Czas pędzi nieubłaganie, ja nieco zmieniłam sposób funkcjonowania w przestrzeni wirtualnej i prawdę mówiąc celowo powoli wyciszam bloga, a tu niespodzianka!
Aż 600 wejść w miesiącu na bloga, który nie funkcjonuje już od prawie pól roku.
W związku z tym czuję się zobowiązana, żeby raz na jakiś czas dodać od siebie parę słów i dodaję.
Dziś będzie to zbiór, moich myśli i spostrzeżeń, które spisywałam na Instagramie ilustrując zdjęciami.
Chciałabym, żeby były inspiracją - do sięgania wgłąb siebie, do rozwoju, do myślenia.
Zapraszam :

💜
Często boimy się prawdy, jakby na jej dnie leżały jakieś mroczne tajemnice. Tymczasem tym, co zwykle kryje prawda, jest wieloletni proces jej wypierania i zasłaniania, wzmacniany przez innych, równie przerażonych życiem ludzi, który w efekcie doprowadził nas tu, gdzie jesteśmy. I dopiero kiedy sobie to uświadomimy, mamy szansę wytyczyć własną drogę w sensownym kierunku. 


💜
W naszym świecie, cierpiącym na chroniczną nadprodukcję wzniosłych idei, wieklich tytułów i wizji, normalność urasta do rangi wydarzenia. A więc czasem wystarczy być po prostu zwyczajnym, żeby zaliczać się do awangardy 


💜
Wierzę, że nic tak nas nie wzbogaca, jak budowanie na różnicach - umiejętność słuchania różnych opinii, przyjmowania do wiadomości różnych punktów widzenia, integracja przeciwieństw. To niełatwe, bo zwykle bronimy swojego stanowiska, jak niepodległości, doprowadzając do konfliktów w zespołach, firmach i rodzinach. 

💜
Można żyć uciekając przed życiem, podnosząc z łóżka zmęczone ciało tylko po to, żeby znów zrobić przegląd mrocznych miejsc na dnie swojego świata. 
Ale można też pokochać rysy na szkle, ptaki, które budzą nas o świcie i każdy oddech, który przynosi w prezencie prawdę, równie niedoskonałą, jak my sami. 


💜
Nie zawsze wiesz, czy droga, którą idziesz, doprowadzi Cię we właściwe miejsce, ale wiesz, czy Ci się nią dobrze idzie i czy Ci odpowiada kierunek, w którym zmierza. 


💜
Nowe idee zwykle powoli i nieśmiało przebijają się przez zamarznięte grudki starych schematów. Bardzo łatwo je zdeptać lub wyrwać z wątłymi korzonkami. Żeby przeżyły, potrzebują uważności i ciepła. I czułości, która pozwala rozwijać się roślinom i ludzkim skrzydłom.


💜
Warto czasem wejść nieco wyżej - dostrzec właściwe proporcje rzeczy, zobaczyć więcej możliwości, zaplanować drogę do celu. I utrwalić na zdjęciu moment, który już zawsze będzie tylko przeszłością. 


💜

Dopóki żyjemy, możemy codziennie uczyć się życia, codziennie dawać sobie nową szansę, codziennie budować zaufanie do siebie. - Skąd mam wiedzieć, że jak ludzie mówią o mnie dobrze, to mówią to, co naprawdę myślą? - zapytała klientka.
-A skąd będziesz wiedzieć, że jak mówią źle, to mówią to, co naprawdę myślą? 


💜

Cud, jakim jest nasze życie, trwa. Możemy go odczuć w każdym oddechu, w każdym uczuciu, w każdej zaplątanej myśli. I mamy pełne prawo do tego, żeby decydować o tym, jak chcemy je wykorzystać. Może raz na jakiś czas warto sobie o tym przypomnieć? ...


💜
Jaka przyjemna i ekscytująca jest wiara w magiczne zrządzenia losu .... Nagle spotykasz kogoś, kto wypowiada ważne dla Ciebie słowa i myślisz - "To magia, że właśnie w tym momencie, za.pomocą tego człowieka, przyszło do mnie olśnienie" ...Tymczasem te i podobne słowa pewnie słyszałeś już w życiu wiele razy. Ja też słyszałam. Tylko nie byliśmy gotowi, żeby je usłyszeć. To trochę tak, jak z wielokrotnym czytaniem dobrej książki, w której wciąż odkrywamy inne ważne treści, bo za każdym razem filtrujemy jej treść przez swoje aktualne potrzeby.


💜
Internet pęka w szwach od haseł motywujących do działania, więc często zapominamy o tym, że czasem rozsądnie jest dać na luz i przeczekać trudne chwile. Odpowiednio dawkowane "nicnierobienie" może przecież uratować nas przed podjęciem błędnej decyzji, może dać przestrzeń do złapania dystansu, do wyjaśnienia sytuacji i do odpoczynku ... .


💜
Żyjąc dla realizacji konkretnych celów i zadań, i żyjąc dla przyjemności życia można robić dokładnie to samo.
Ale to nie jest to samo


💜
Ludzie często zastanawiają się, jakie mają kompetencje, co potrafią, czego jeszcze mogą się nauczyć, co wykorzystać, żeby odnieść sukces? Rzadziej myślą o tym, jak to robić - z jaką energią, z jaką intencją? ... A może właśnie to odróżnia perfekcję od mistrzostwa? ...


💜
Zanim zaczniesz wprowadzać w życie cudowne rady oświeconych i wszystkowiedzących ... pomyśl.


💜
Niezależnie od tego, co przeżywasz, jakie myśli po drodze uruchamiasz, Twoje życie zmierza w określonym kierunku. ... Może jeszcze nie umiesz go określić? ... Może tylko intuicyjnie czujesz, czy to właściwy kierunek? ... Zatrzymaj się. Zastanów przez chwilę...




środa, 31 października 2018

Ziarenka...





Patrzę, jak przesypuje się piasek w klepsydrze, która stoi na biurku  mojego syna … 

Ziarenko po ziarenku, sekunda po sekundzie … 

Zaraz się skończy.  



Ciekawe ile ziarenek piasku jest w mojej klepsydrze? ...
Ile jeszcze zostało? …
Na jak długo ich wystarczy? Jak szybko się przesypują? ...
Zbyt wiele z nich oddaję we władanie ekranowi bezdusznego komputera - odzywa się wewnętrzny głos. - I co w zamian? ... Jaką wartość zyskuję, jaką tracę?...  - Całe szczęście, że choć telewizora nie oglądam - myślę.

Widzę ziarenka mojego życia, którym pozwalam się przesypywać w pośpiechu i stresie, i nawet nie zauważam, kiedy nikną w niebycie - nie zauważam, że żyję.... Nie odczuwam wtedy nic prócz szumu, zamętu, drżenia... 
Widzę te, które rozdeptuję porannymi kapciami lenistwa, niszczę dręczeniem się tym, co było, albo zamartwianiem o to, co będzie? …
Sama nie wiem ile moich ziarenek zostaje tak naprawdę dla mnie - ile obracam z czułością i zachwytem w palcach? Ile wykorzystuję, żeby sprawić sobie radość, ile, żeby sprawić radość innym osobom? ...

Jaki ciężar gatunkowy mają moje ziarenka? … Jaki Twoje? …
Co chcesz po sobie zostawić ludziom? …
Jak skończyć życie? … Jak skończyć dzień? …
Przecież każdy dzień, to małe życie - życie, które codziennie zaczyna się od nowa.
………………
Cmentarz. 
Doskonale wiemy, czego żałują ludzie na łożu śmierci, tego nikomu nie trzeba powtarzać - co jakiś czas w Internecie pojawiają się, jak wyrzut sumienia informacje - że nie poświęcali więcej czasu bliskim, że nie bawili się, nie realizowali pasji, nie żyli naprawdę, że odmawiali sobie tego, czy tamtego….
Czytałeś to pewnie wiele razy,  ja też….

…………..
Przede mną jeszcze trochę piasku. Nie wiem ile. Ty też nie wiesz ile przed Tobą. 
Ale wiele wskazuje na to, że jeszcze mamy czas, żeby z czułością obrócić w palcach każde ze swoich ziarenek, że możemy jeszcze podziękować pięknym chwilom, za to, że są, że możemy przeżyć wiele wzruszeń, otaczać się wspaniałymi ludźmi, odwiedzać piękne miejsca, odczuwać radość, sens i spełnienie.
………
Może więc szkolenia z zarządzania sobą w czasie mają sens?...
Może będę je prowadzić jeszcze inaczej? …
Może przyniosę klepsydrę i opowiem o małych ziarenkach - tych które uciekają w przerażeniu, nie wiadomo gdzie i kiedy, i tych które obracamy w dłoniach, i przytulamy do piersi, uśmiechając się, i czując ciepło w sercu...

piątek, 29 czerwca 2018

Przywództwo zaczyna się od Ciebie


„Tylko człowiek, który gotów jest znieść prawdę będzie wielkim liderem”. 
John C. Maxwell











Co robić, żeby Twoi ludzie chcieli za Tobą pójść do piekła?  Żeby podchwytywali w lot idee, żeby realizowali cele Twojej organizacji, żebyś miał satysfakcję, ścigając się z nimi w tworzeniu pomysłów, które poprowadzą was daleko ? …
Co zrobić, żeby porywać swoje zespoły, swoich studentów, uczniów? …
Gdzie kryje się clou przywództwa? … Jak odnaleźć energię, która rodzi się na styku idei, ważniejszych niż podziały i wątpliwości oraz entuzjastycznej wiary w możliwości człowieka?

Przywództwo to energia, która angażuje ludzi we wspólne działanie, energia w której spektrum nie ma miejsca ani na nadmierne drżenia zranionego ego, ani na eksponowanie swojej wybitności. To energia, którą zasila stabilne poczucie własnej wartości.
Nic więc dziwnego, że 
gdy wiedza i kompetencje lidera nie mają przełożenia na efekty, pojawia się często potrzeba pracy nad wewnętrzna siłą i stabilizacją. Ale jak to zrobić? … Od czego zacząć? ... 
Dziś, przedstawiam własny zbiór wybranych teorii i przemyśleń.

Jak wzmacniać poczucie własnej wartości

  1. Przejmij odpowiedzialność za siebie i swoje poczucie własnej wartości – nie stawiaj się na pozycji ofiary, nie zwalaj winy na rodziców - było, co było -  teraz jesteś już dorosły, decydujesz o tym, jak się czujesz, masz prawo i obowiązek, żeby zająć się sobą – rób to więc najlepiej, jak potrafisz. Pamiętaj, że wzięcie odpowiedzialności za siebie dodaje mnóstwo siły – to podstawa osobistego przywództwa.
  2. Rób to, co ma dla Ciebie sens – unikaj angażowania się w aktywności, w które nie wierzysz - poczucie sensu wzmacnia i to bardzo, co zresztą zauważył Viktor Frankl.
  3. Miej świadomość, że jesteś w miejscu, w którym jesteś, bo to wypracowałeś! Szanuj swoje osiągnięcia i od czasu do czasu podziękuj sobie za nie. 
  4. Poznaj swoje niepowtarzalne atuty i buduj na nich. Nie musisz wiedzieć i umieć wszystkiego, całkowicie wystarczy, że masz swoją specjalizację. Rozpoznaj też zadania spoza swojej „strefy mocy” i zleć je innym.
  5. Ucz się nowych rzeczy, podejmuj nowe wyzwania na miarę swoich marzeń, ale w odpowiednim tempie. Pozwól sobie na rozwój w tempie, jakie zarekomendowałbyś przyjacielowi. Nic tak nie osłabia poczucia własnej wartości, jak wymagania niewspółmierne do realiów.
  6. Zmieniaj to, co robisz, a nie to, jaki jesteś! Identyfikuj zachowania, myśli i emocje,  które Ci sprzyjają i te, które Ci szkodzą. Koncentruj się na powielaniu tych „dobrych”.
  7. Szanuj swoje człowieczeństwo i akceptuj swoje błędy (przecież „Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz” ) mniej odwagę zaakceptować prawdę, wypisz wnioski, dzięki którym Twoje błędy stają się bezcenne.
  8. Bądź spójny wewnętrznie i uczciwy, żebyś z przyjemnością mógł spoglądać w lustro.
  9. Dokańczaj rozpoczęte inicjatywy, odhaczaj kolejne zadania, pozwól sobie odczuć swoją sprawczość i konsekwencję. Wiedz też, kiedy odpuścić.
  10. Otaczaj się odpowiednimi ludźmi, usuwaj toksyczne relacje. Mów o sobie i innych dobrze.
  11. Dbaj o formę, wygląd i zdrowie.


A na koniec mała sugestia – wzmacnianie własnego poczucia własnej wartości, to Twoje prawo, ale i obowiązek – wyraz szacunku dla swojego człowieczeństwa, szacunku, jaki jesteśmy winni sobie i innym, w obliczu ludzkich sukcesów i niepowodzeń, siły i słabości, wzlotów i upadków.

środa, 4 kwietnia 2018

Zatańcz z życiem!


„Z punktu widzenia aerodynamiki trzmiele nie maja prawa latać,
tyle że trzmiele o tym nie wiedza, wiec latają sobie dalej”.
MARY KAY ASH

 „Nie możesz się porównywać z… „, „Nie masz przecież szans na...”,” Nie możesz jak oni, bo …” Znacie? Karmi lub karmiło Was takimi tekstami życzliwe otoczenie – nauczyciele, rodzeństwo, rodzice?
Trudno stwierdzić, jakie mechanizmy każą wyznaczać dziecku graniczną linię, poza którą nie ma prawa/szans wyskoczyć. Być może motywem jest chęć uchronienia młodego człowieka przed trudem
i niepowodzeniami, może obawa przed rozczarowaniem i koniecznością dźwigania ciężaru potknięć dziecka, a może wewnętrzny świat osoby stawiającej ograniczenia, w którym nie mieści się obfitość możliwości? ...

 Tak czy tak, przekonanie, że inni są lepsi, mądrzejsi, bardziej zasobni, mają większy kapitał wyjściowy, a więc nie możemy się z nimi porównywać, to jedna z najbardziej krzywdzących bzdur, jakie można wtłoczyć człowiekowi na starcie w dorosłe życie.
Absurd takiego myślenia obnażają biografie wielu sławnych ludzi. Można by tu wymienić  chociażby Steave’a Jobsa (niechciane dziecko, wychowane przez rodziców adopcyjnych, którzy nie mogli zapewnić mu wyższego wykształcenia) , Nicka Vujcica  („Bez rąk, bez nóg bez ograniczeń”) , Sylwestra Stalone (urodzonego ze sparaliżowanym policzkiem, wadą wymowy, wydalanego z 20 szkół, zdiagnozowanego jako materiał na przestępcę,  przymierającego głodem w drodze do spełnienia marzeń o aktorstwie), czy Coco Chanel (pozbawioną gruntowanego wykształcenia, po śmierci matki wychowywaną w sierocińcu).
Pamiętasz anegdotę o młodym słoniu, który przywiązywany sznurkiem do wbitego w ziemię kołka, tak się przyzwyczaił, że nawet wtedy, gdy urósł, dalej pokornie dreptał w wyznaczonym miejscu?
A przecież mógł jednym ruchem zerwać ograniczenia!
Podobnie człowiek - wychowywany w przekonaniu, że może funkcjonować w pewnych ramach, w końcu w to uwierzy i będzie sam sobie 
stawiał granice. A potem urządzi się w świecie, który jest zaledwie znośny, ciesząc się, że dane jest mu jako tako egzystować. 

Zjawisko obserwuję u wielu ludzi. Najbardziej boli gdy dotyczy studentów, którzy wychodząc z rodzinnych domów wiedzą, że nie mają prawa do marzeń, a potem, przy pierwszym niepowodzeniach na uczelni słyszą, że nie są dość dobrzy, więc minimalizują swoje wymagania i inicjatywę już na starcie, koncentrując się na tym, czego nie mogą osiągnąć. Poczucie własnej wartości, które legło w gruzach, uzupełnia lęk przed przyszłością. Zajęcia ze studentami prowadzę  już szósty rok i przez ten czas nie miałam grupy, która nie prosiłaby mnie (wszystkie grupy pytam w czym mogłabym im pomóc) o wzmocnienie poczucia własnej wartości. Myślę, że fakt nie wymaga komentarza.
Ale problem dotyczy też osób starszych. Czasem obserwuję, jak z życia w dawno wyznaczonych ramach wyrywa ich jakieś pytanie zadane na szkoleniu, jakieś ćwiczenie i wtedy zaczynają się zastanawiać, czy jeszcze mogą cokolwiek zmienić? A potem, jak zmienić sytuację, która niekoniecznie im odpowiada?
  
Nie jestem zwolenniczką rzucania wszystkiego w jednej chwili i mam świadomość ograniczeń, które stawia nam życie. Wiem, że do sukcesu dochodzi się pracą i wytrwałością, i każdy powinien zdecydować, czy jego cel wart jest takiego nakładu sił, jakiego wymaga.  
Ale wiem też, że klucze otwierające bramę do przyszłych osiągnięć to konkretne wymagania, które mamy odwagę postawić życiu i wiara w swoje możliwości.
I wiem, że lekcje, które daje nam życie, są jak lekcje tańca na zatłoczonym parkiecie, gdzie liczy się umiejętność dostosowania kroku i tempa do zaistniałej sytuacji, a w razie upadku podniesienie się z gracją, po to, żeby za moment wyjść na środek i zaprezentować mistrzostwo w swojej specjalizacji.

.
.

Zapisy na coaching - 605 687 666
http://dorotanawrotkach.blogspot.com/p/blog-page.html 
Zapraszam! :)

wtorek, 26 grudnia 2017

Twój wymarzony nowy rok.



„Cokolwiek robisz w swoim życiu, słuchaj głosu swojego serca.
Słuchaj siebie, swojej duszy, swojego wnętrza, swojego prawdziwego JA,
nie zaś zgiełku osób trzecich.
    Pytaj sam siebie — czy to, co chcę zrobić, będzie dla mnie dobre?
      Czy to w czym chcę brać udział, będzie dla mnie dobre?
— Dlaczego mam zatem słuchać serca?
— Bo nie uciszysz go nigdy. 
I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz,
o czym mówi, 
nadal będzie biło w twojej piersi 
   i nie przestanie  powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie.”

Paulo Coelho — Alchemik


Przed nami Nowy Rok – czas, w którym zwykle układamy plany, obiecując sobie, że: „od nowego roku, to ja już na pewno …. (wstaw właściwe)”.
Nasze noworoczne postanowienia wypływają z najlepszych intencji, z ludzkiej potrzeby rozwoju, samodoskonalenia, czynienia dobrze (sobie lub/i innym).
Tymczasem intencje intencjami, a jak wskazują statystyki, zwykle gdzieś koło lutego ponad 90% z tych planów odchodzi w zapomnienie. Co więcej niezrealizowane postanowienia  zasilają naszą listę niechlubnych wspomnień, obniżając nam samoocenę i pewność siebie.
Co za wspaniały temat dla dziennikarzy -  „To co? … Nie planować? … Odpuścić presję? Czy bardziej naciskać na siebie i być bardziej stanowczym?” … wywiady ze „specjalistami od człowieka” (sama kiedyś takiego wywiadu udzielałam), to stały punkt programu szanującej się rozgłośni, stacji telewizyjnej czy gazety :) Ale chyba nikt specjalnie nie liczy na rewolucyjny efekt takiego wywiadu. Przywykliśmy już do niespełnionych noworocznych obietnic.
Rzec można, że to tradycja narodowa - taki noworoczny rozkrok między potrzebą wzrastania, a świadomością, że i tak pewnie w końcu „odpuszczę”.

... Ciekawa jestem, jak sobie z tą sytuacją radzicie? …
Ja miewałam problemy – stwarzały je moja ogromna potrzeba (wręcz nałóg) rozwoju i za wysoko stawiana sobie poprzeczka. To wszystko nie raz odbiło się na moim zdrowiu. Kto mnie zna, ten wie. Musiałam zrezygnować z wielu funkcji i aktywności, musiało mnie nieźle „przeczołgać”…
Może po to, żebym zrozumiała, że plany długoterminowe nie powinny być zbyt szczegółowe? ...Że nie należy wymagać od siebie za dużo? ...
Tak więc na przykład w 2018 roku stawiam przed sobą ogólny cel -  zadbać o swoje ciało - zamierzam więc testować różne metody wzmacniania mięśni, znajdować sposoby na to, żeby z przyjemnością i regularnie ruszać się na świeżym powietrzu, być uważną na potrzeby organizmu  i wyrabiać dobre nawyki (wiem jakie, ale nie wykluczam modyfikacji).
I nie planuję ile będę ważyć i jak wyglądać pod koniec roku, to efekt, który mogę osiągnąć lub nie, planuję tylko to, za co osobiście odpowiadam - konkretne działanie i kierunek w jakim zmierzam. Pozwalam sobie na pewną nieprzewidywalność efektu, ćwiczę charakter, a nie dręczę się tym, że do tego czy innego celu nie dorastam. Być może dlatego, że teraz zamierzam się nieco zatrzymać w rozwoju i wzmocnić, nie chcę już gnać od celu do celu. Siłową realizację zadań mam już za sobą. Wiem, że potrafię osiągnąć prawie wszystko, co zaplanuję, teraz chcę nauczyć się osiągać to mądrzej, z większą łagodnością dla siebie i świata.
Ale wiem, że są okresy, kiedy wyznaczamy sobie trudne do realizacji cele i dążymy do bardzo konkretnej wizji. Wszystko jest w jak największym porządku, jeśli to nam służy. 
Warto może tylko zwrócić uwagę na fakt, że podstawą wzrostu jest danie sobie przyzwolenia na weryfikację zamierzeń. I może jeszcze warto pamiętać, że plany krótkoterminowe, dają większą możliwość korekty i wiążą się z większym prawdopodobieństwem realizacji? ... Bardziej motywują, bo szybciej cieszymy się z wyników i planując łatwiej możemy przewidzieć trudności.
Na przykład - zamiast planować, że w tym roku nie będę jeść słodyczy, mogę zaplanować, że na początek przez najbliższy tydzień nie będę jeść słodyczy. Plan możliwy do spełnienia (tydzień prawie każdy wytrzyma), pozostawia margines na weryfikację, modyfikację, przystosowanie go do realiów - przecież może okazać się, że raz w tygodniu na spotkaniu koleżeńskim będę chciała zjeść coś słodkiego …,  wtedy po tygodniu nieco zmodyfikuję zasady.
Jeśli ktoś potrzebuje więcej wiedzy o strategii planowania to zapraszam, do „Treningu Psychologicznego” grudniowych „Charakterów”, gdzie znajduje się mój artykuł: Stwórz dobry plan”.

Przedtem jednak małe przypomnienie, że podstawą każdego planu jest poczucie sensu - "po co  mi to?" ... "co tak naprawdę jest dla mnie ważne?"...
Zachęcam więc do wykorzystania wszystkich możliwych metod, ułatwiających zrozumienie siebie - do samoobserwacji, uważności, pisania pamiętnika, rozmów z przyjaciółmi, sesji coachingowych.

A może jeszcze dziś znajdź czas dla  siebie, wybierz się na samotny spacer, poczuj swoje ciało, swoje myśli, uczucia ... Przyjrzyj się ludziom, którzy Cię otaczają, uświadom sobie, że to Ty wpuszczasz ich do swojego życia, Ty pozwalasz, żeby zajmowali Twój czas, Ty wchodzisz mniej lub bardziej agresywnie w  życie innych.
Zastanów się, z kim naprawdę chcesz być - która relacja jest dla Ciebie naprawdę ważna? Gdzie płyną dobre uczucia, wzajemna życzliwość (prawdziwa, nie udawana)? W jakim otoczeniu rośniesz, odpoczywasz, oddychasz? … Z kim najlepiej zestraja się Twoja dusza? …
Uświadom sobie z kim i kiedy Ci niewygodnie, nawet jeśli się do tego nie przyznajesz? …
Nie musisz niczego zmieniać. Samo uświadomienie sobie prawdy przynosi efekty.
Zastanów się też, kiedy odpoczywają twoje zmysły? ... Przy jakich dźwiękach odżywasz? Co lubisz widzieć wokół? Czego dotykać? Co czytać? …
Jakie uczucia chcesz przeżywać częściej? … Jakie rzadziej? …
W jakim ubraniu czujesz się najlepiej?...
Opisz świat, który najbardziej Ci sprzyja, jaki jest? Co daje Ci siłę? Co daje Ci spokój i uważność?
Kiedy Ci naprawdę dobrze ze sobą? … Jaki wysiłek prowadzi Cię w najlepszym kierunku? … Naprawdę Twoim.

Zrób przegląd swoich noworocznych celów, ale przyjrzyj się też planom, które od jakiegoś czasu realizujesz i zastanów się, w jakim stopniu przybliżają Cię one do Twojego wymarzonego świata...
Może z czegoś zrezygnujesz? Nie musisz za wszelką cenę realizować wszystkiego, co kiedyś zaplanowałeś. Ale pomyśl skąd się biorą niezrealizowane  plany, takie do których wciąż wracasz? .. Co w nich jest tak naprawdę ważne?  … 
Nie namawiam Cię do natychmiastowego burzenia mostów i zmiany kierunku.
Moje prywatne doświadczenia i doświadczenia innych osób mówią, że koszty rewolucji są zdecydowanie większe, niż ewolucji.
Ale nie ma reguł uniwersalnych - są decyzje, które podejmujemy szybko, realizujemy natychmiast, skutecznie i z sukcesem.
Ty wiesz, co w Twoim przypadku będzie najbardziej efektywne.
Wiesz, gdzie jest granica Twoich możliwości...
Czujesz, co jest dla Ciebie najlepsze.
Mówią Ci o tym Twój organizm, Twoje emocje, Twoje myśli, Twoja intuicja,…  a może Twoje sny ?

Wsłuchaj się w nie i zaplanuj Twój wymarzony Nowy 2018 Rok <3 

sobota, 28 października 2017

Dostosuj prędkość!


"Ludzie mają w zwyczaju z całego serca wierzyć w fikcję,
żeby móc ignorować prawdę,
 której nie potrafią zaakceptować".
Libba Bray – Studnia wieczności

Dziś zacznę od poczucia własnej wartości, a w zasadzie od jego braku, na który wiele osób narzeka, wyjaśniając dlaczego nie wykorzystuje swoich możliwości. Zaburzone poczucie własnej wartości bywa faktycznie dużym problemem, problemem który jest bolesny, bo utrudnia osiąganie sukcesów, i/albo sabotuje osiągnięty cel, generując myśli: "nie masz prawa", "nie dorastasz", "to nie Twoje miejsce", "jesteś tu tylko przez przypadek". 

Za to ludzi, którzy mają stabilne poczucie własnej wartości łatwo odróżnimy od reszty, bo oni pozwalają sobie na to, żeby być sobą. Są życzliwi dla świata, nie potrzebują umniejszać rangi innych, ani dodawać zasług sobie, nie obstawiają się tytułami, nie przesadzają z ubiorem. Oczywiście widzą swoje niedoskonałości i pracują nad sobą, ale oddychają pełną piersią i żyją naprawdę.

Skąd więc różnice? ... Problem podobno zaczyna się w dzieciństwie… Czasami mam wrażenie, że niezależnie od tego, co robi dziecko, to albo jest ono nie dość dobrym dzieckiem swoich rodziców, albo jest cudownym dzieckiem swoich rodziców. Wszystko zależy od tego, którą opcję rodzice mają wdrukowaną i jak sami radzą sobie z rzeczywistością. Warto mieć tego świadomość, żeby w razie potrzeby zmienić swoje podejście do dzieci, bo przecież schemat często wędruje przez pokolenia.
Ale ponieważ ten temat był i jest wciąż poruszany przez różnych specjalistów do człowieka, to nie chcę go eksplorować. 


Proponuję podejść do zagadnienia nieco inaczej i na początek uświadomić sobie, że  nie  wszystkim naszym drżeniom i obawom są winni rodzice, że rodzicom tak naprawdę bardzo wiele zawdzięczamy.
Z rodziny (w skrajnych przypadkach z warunków w jakich nam przyszło żyć w dzieciństwie) wynosimy przecież wartości, nawyki i kompetencje, które powodują, że jednak odnosimy konkretne sukcesy, że jesteśmy tym, kim jesteśmy.
A więc zostawmy rodziców w spokoju, podziękujmy im i idźmy dalej.


Zastanówmy się raczej, kiedy zaburzone poczucie własnej wartości jest rzeczywistym  powodem naszych niepowodzeń, a kiedy przykrywamy nim inne problemy – jak chociażby zwykłe lenistwo, czy źle wytyczoną drogę życia?
A może narzekając na brak poczucia własnej wartości, nie chcemy zobaczyć tego, że oszukujemy sami siebie - że zamiast systematycznie zdobywać wiedzę i doświadczenie, w szaleńczym tempie budujemy wizerunek, do którego nie dorastamy?
Bo wszystko chcemy za szybko, za dużo, za bardzo - za szybki awans, zawrotne tempo, wymagania na wyrost.
Bo tego wymaga świat oparty na zmianie i szaleństwie, które nazywane jest mylnie rozwojem – „możesz więcej”, „możesz lepiej”, „możesz szybciej”, „jesteś zwycięzcą”. A jak nie możesz? ... to idź na coaching lub do trenera mentalnego (oczywiście nie neguję tu sensu prawdziwego coachingu). I nagle rozwój staje się antyrozwojem – zmuszaniem się do niemożliwego, co powoduje stres, wahania nastrojów, nieprzespane noce i wiele problemów zdrowotnych.

Z moich obserwacji wynika, że ludzie, którzy systematycznie i wytrwale dochodzili do sukcesu, zwykle nie zastanawiają się nad swoim poczuciem własnej wartości. Są silni i spokojni. Pracują w swoim miejscu, w swoim czasie i w swoim tempie. Bo ich awans trwał wystarczająco długo, co dało im szanse na dorośnięcie do zajmowanej pozycji.


Proponuję więc spojrzeć na problem symptomów braku poczucia własnej wartości nieco inaczej niż zwykle - zatrzymać się i zastanowić, z czego wynikają nasze wstrzymujące myśli, a potem zacząć budować siebie - konsekwentnie, po kolei, spokojnie. Dać sobie czas i prawo do dojrzewania i rozkwitania, bo nie jesteśmy bojlerami hodowanymi na mięso, jesteśmy ludźmi, których wartość wzrasta powoli i zwykle jest wprost proporcjonalna do wysiłku, jaki włożymy w swój rozwój.

Więc jeśli zdarza Ci się narzekać brak poczucia własnej wartości, to zastanów co się kryje za twoimi odczuciami? 
Na ile to, jak żyjesz, służy Ci
Czy jeszcze w ogóle czujesz radość z życia? ... I jak często?
Czy swoje tempo życia poleciłbyś swojemu najlepszemu przyjacielowi?

Bo być może myśli „nie zasługuję”, „nie jestem wystarczająco dobry”, to nie wina Twoich rodziców, tylko samoobrona Twojego i tak już bardzo przeciążonego organizmu? …
Może to paniczny krzyk Twojego ego, które już więcej nie zniesie? …


A więc zatrzymaj się, wrzuć na luz, idź na spacer, a potem dostosuj prędkość. 

wtorek, 29 sierpnia 2017

Jak "ogarnąć" wszechobecny stres przedsiębiorcy?



                 „Boże! Proszę, daj mi siłę,
abym pogodził się 
z tym, 
czego zmienić nie mogę; 
odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę 
i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno 
od drugiego.”
                                                     Reinhold Niebuhr

Kim powinien być współczesny przedsiębiorca?…
Charyzmatycznym przywódcą, który wyznacza cele?
Człowiekiem, który nieustannie podtrzymuje motywację swoich pracowników?
Czy liderem, który (wg. J.P.Kottera) ma przygotowywać organizację na zmianę i być wciąż na posterunku?
A może zgodnie z zaleceniami D. Golemana powinien odznaczać się ponadprzeciętną inteligencję emocjonalną?
Ciekawy obraz skutecznego przedsiębiorcy wyłania się z książki  Jima Collinsa i Mortena T. Hansena „Wielcy z wyboru”. Autorzy publikacji zbadali siedemdziesiąt pięć światowych korporacji, wytypowali te (jak choćby IBM, Intel, Apple czy Southwest Airlines), które wykazują dziesięciokrotnie większą rentowność od innych i zidentyfikowali zestaw kluczowych cech najskuteczniejszych liderów.
Wyróżnione cechy to: fanatyczna dyscyplina (czyli konsekwentne, systematyczne, wręcz obsesyjne dążenie do realnego celu), empiryczna kreatywność (ostrożne, poprzedzone wcześniejszymi testami, wprowadzanie innowacji), produktywna paranoja (pełna czujność, minimalizacja ryzyka i wytężona praca nawet w sytuacji prosperity), a także ambicja oddania się sprawie większej niż my sami, bez nadmiernego eksponowania swojej osoby.
Niezależnie od kierunku teoretycznych rozważań, jedną z kluczowych kompetencji człowieka zarządzającego firmą okazuje się jednak uważność. To dzięki niej możemy na bieżąco analizować sygnały płynące z rynku, nastroje panujące wewnątrz firmy i zbawienne podszepty własnej intuicji, dzięki uważności docierają do nas potrzeby klientów i parterów biznesowych oraz konstruktywne uwagi pracowników.

Tymczasem codzienność menedżerów to nadmiar zajęć, gonitwa myśli, wysokie wymagania stawiane sobie i innym, presja czasu i ludzi.
W takich warunkach uważność bywa nie lada sztuką.
Poddany ogromnej presji człowiek nie zauważa oznak swojego permanentnego przemęczenia, często pomija istotne informacje, podejmuje błędne decyzje.

Temat przerobiłam osobiście - znam wszystkie fazy przemęczenia, zniechęcenia, stresu. Doznawałam ich jako szefowa, przedsiębiorca, dziennikarka, freelancer i matka wychowująca trójkę dzieci. Na każdym z etapów mojej drogi zawodowej i życiowej ocierałam się o ekstremalne przemęczenie, i zaniedbywałam własne zdrowie. Długo …, aż doszłam do momentu, w którym zrozumiałam, że poklask „tłumu”, nagrody biznesowe i sukcesy największych nawet projektów, są niczym, jeśli nie ma się siły ani ochoty z nich korzystać.
Ale do rzeczy - jak się zatrzymać w tym szaleństwie? O co zadbać?  Jak przeciwdziałać skutkom przeciążenia?
Bardzo ważny jest zdrowy ruch w rekreacyjnej (nie siłowej!) dawce. Ważny jest też odpoczynek, sen, wyciszenie, a nawet odpowiednia dieta. Te i inne elementy zawiera doskonały program antystresowy, który opracował Wojciech Eichelberger. Miałam przyjemność osobiście uczestniczyć w jego warsztatach 8XO (http://dorotanawrotkach.blogspot.com/2015/08/) i jestem bardzo przekonana do metody, więc podaję ją dalej ... swoim studentom, uczestnikom warsztatów antystresowych, znajomym. "Ja sobie według tych zasad ułożę życie" powiedział jeden z moich klientów.

Bardzo cenna dla menedżerów, którzy chcą żyć pełną piersią i jednocześnie podnosić skuteczność działań, jest też wiedza o metodach budowania odporności psychicznej.
Odporność psychiczną można rozwijać samemu lub z pomocą coacha. W tym celu warto przyjrzeć się jej składowym, zastanowić się na jakim poziomie jest nasze poczucie kontroli (nad życiem i emocjami), przeanalizować swój poziom zaangażowania (ma być odpowiednie - nie za duże, nie za małe). Warto także popracować nad wzmocnieniem pewności siebie. Silną psychikę buduje się też zmieniając swoje podejście do trudnych zadań, plasując je w kategorii wyzwań, a nie przytłaczających problemów. Oczywiście każdy potrzebuje pracy nad innym obszarem, więc najpierw należałoby ustalić, co warto wzmacniać, w konkretnym przypadku u konkretnej osoby. 
Ale ponieważ to długi temat i wymagający niejednego artykułu, to do szczegółów przejdę następnym razem, a dziś, na dobry początek, zadam parę pytań. 
Pomyśl o tym, co aktualnie Cię dręczy, pomyśl o problemie, który spędza Ci sen z powiek i zastanów się:
  • Jakie znaczenie będzie to miało za 10 lat?
  • Co dobrego ta sytuacja może Ci przynieść?
  • Jaka może być najwartościowsza, płynąca z niej lekcja?
  • Jak możesz myśleć o tej sytuacji inaczej?
  • Jaka Twoja reakcja będzie (teraz lub następnym razem) najlepsza dla Ciebie i dla świata?
I jeszcze zapytam: 
  • Jakim przedsiębiorcą lub menedżerem chcesz być? 
  • W którym kierunku i w jaki sposób chcesz prowadzić swoją firmę?


A na koniec powtarzam cytat do przemyślenia:
„Boże! Proszę, daj mi siłę, abym pogodził się 
z tym, czego zmienić nie mogę; 
odwagę, abym zmienił to, co zmienić mogę 
i mądrość, abym potrafił odróżnić jedno 
od drugiego.”
                                                     Reinhold Niebuhr