niedziela, 22 marca 2020

Pisanie, które leczy ciało i psychikę.




Było to w 1972 roku. Obiecujący młody absolwent psychologii ożenił się i zupełnie niespodziewanie popadł w depresję - zaczął wątpić w sens swojego związku, niewiele jadł, za to pił alkohol, palił papierosy, leżał w łóżku i izolował się od ludzi. Gdy minął miesiąc i bliscy bardzo się już o niego bardzo martwili, nagle niespodziewanie wyszedł z łóżka, usiadł przy maszynie do pisania i zaczął pisać. Na białą kartkę papieru przelewał cały swój stres, zwątpienie, wszystkie trudne emocje. Pisał o swoim małżeństwie, o pracy, o seksie, rodzicach.  Pisał i pisał, trwało to kilka dni, aż w końcu chyba wypisał całą swoją bezsilność wszystkie żale i wątpliwości, bo poczuł się zdecydowanie lepiej. Zaczął znowu normalnie żyć, poprawiły się jego relacje z żoną, jego kariera naukowa zaczęła nabierać tempa. Obecnie jest profesorem teksańskiego uniwersytetu, autorytetem w zakresie wpływu języka na nasz stan psychiczny, twórcą teorii pisania ekspresywnego, a nazywa się James W. Pennebeker.
…..
Pisanie, jako lekarstwo na obolałą psychikę, tak naprawdę stosowane jest od bardzo wielu lat - już cztery tysiące lat temu Egipcjanie, wierząc w tajemną moc słowa, wypisywali imiona swoich wrogów na glinianych tabliczkach, które rozbijali wierząc, w osłabiającą moc rytuału. Terapeutyczne walory literatury wykorzystywało wielu pisarzy, miedzy innymi Henry Miller, Virginia Woolf,  czy Ernest Hemingway, którzy zmagali się z problemami psychicznymi.

Liczne badania, które
przeprowadziło wielu światowych psychologów na tysiącach osób przez niemal 40 lat potwierdzają, że trudne doświadczenia, szczególnie te trzymane w tajemnicy, wpływają negatywnie na nasze zdrowie, a wypisywanie złych emocji ma działanie lecznicze. W książce „Terapia przez pisanie”, której autorami są James W. Pennebaker i Joshua Smyth, czytamy, że pisanie wzmacnia psychicznie i fizycznie.
U ludzi korzystających  z metody
 zmniejsza się poziom stresu, depresji, lęku, zwiększa wiara w siebie. Dodatkowo poprawia się ich stan fizyczny – lepiej śpią, mniej odczuwają ból i zmęczenie, łagodzą się nawet objawy reumatyzmu i astmy, i … wyraźnie zwiększa się odporność (b
adanym osobom pobierano krew przed sesją pisania oraz kilka miesięcy po i stwierdzono istotne zmiany w systemie odpornościowym).
Metoda jest więc szeroko stosowana – wykorzystują ją psychoterapeuci, a także coachowie, bo pomaga nie tylko wypisać emocje, ale i znajdować rozwiązania.  
….
W takim razie, jak pisać?
Okazuje się, że tu mamy dość duże spektrum możliwości:  

·         Możemy pisać listy, pamiętniki, afirmacje, czy wypisywać stres w postaci strumienia myśli, wyrzucając na papier wszystko, co nam przychodzi do głowy.
·         Ważne, żeby pisać 15 – 30 minut dziennie przez kilka dni pod rząd.
·         Pisać dla siebie, bez obawy o cenzurę, poprawność językową.
·         Opisywać nie tylko fakty, ale i emocje i uczucia, nie cenzurować niczego, pozwolić sobie je wyrazić, niezależnie od tego, czy wydają nam się poprawne, czy nie.
Przecież można to wszystko później zniszczyć – podrzeć, spalić.
·         Nie zmuszać się na siłę do sięgania do przeżyć, które są zbyt bolesne, na których ekspresję nie jesteśmy gotowi.
·         Można pisać o trudnościach i możliwych rozwiązaniach, spoglądać na sytuację z wielu stron. To często pomaga znaleźć rozwiązanie.
W nagraniu na moim kanale YouTube zachęcam do pisania Pamiętnika z pandemii, który może mieć wartość terapeutyczną i historyczną.  
Link do nagrania: https://www.youtube.com/watch?v=4UAK09ZRle0


piątek, 3 stycznia 2020

(Nie)doskonałość ;)




Kolega. On po prostu rośnie. Nie z intencją walki, czy zabierania komukolwiek przestrzeni, rośnie, bo to dla niego naturalne, bo jest i ma prawo być. I nie zastanawia się czy to jego bycie jest właściwe, czy niekoniecznie. Jest wystarczająco dobry taki, jaki jest. Niektórzy powiedzą, że doskonały, inni, że nie. Nie ma znaczenia. Bo on jest i opanował mistrzostwo bycia w spokoju, w poddaniu się swojej naturze,  rytmowi swojego wzrostu.





Prezentuję cykl moich postów o byciu niedoskonałą/niedoskonałym. 


Na początek wspomnienie sprzed 3. zaledwie miesięcy, kiedy to zostałam obdarowana jednym z najmilszych dla mnie komplementów, który brzmiał : "Zobaczyłam Cię i pomyślałam - fajna kobietka, taka niedoskonała". Kiedy to usłyszałam, zrobiło mi się ciepło na duszy. Pewnie, że nie jestem doskonała. Ty też nie jesteś doskonały/a i całe szczęście! Ten niedoskonały świat pełen jest niedoskonałych ludzi i na tym właśnie polega jego urok, jego niepowtarzalny klimat, stąd bierze się nasze dążenie do rozwoju. Bo jeśli jesteśmy niedoskonali, to mamy dokąd zmierzać, mamy po co wstawać z łóżka, to jest coś, co nas woła, żeby gonić przysłowiowego króliczka. I jest zabawa 🙃 

...

Więc (zdania.nie zaczyna się od "więc"😛) gdybym miała zadać niedoskonałe pytanie na dziś, to brzmiało by ono: Co byś mógł/mogła zrobić, żeby swoje cele osiągać w atmosferze fascynującej przygody, ... przygody, w której nic nie jest doskonałe, która zaprasza do tego, żeby bawić się idąc wyboistą drogą, patetycznie zwaną życiem? ... A może zadasz.pod spodem swoje niedoskonałe pytanie? ;) 

...

Nasz świat nie daje prawa błędów, każdą pomyłkę trzeba niezauważalnie skorygować - wprowadzić poprawkę w tekście, zdjęć zrobić kilkadziesiąt i wybrać najlepsze (przecież nie to, na którym widać cień fotografa). I dobrze, że standardy mamy wysokie. Szkoda tylko, że w tej fascynacji doskonałością rzadko uświadamiamy sobie liczne potknięcia "ludzi sukcesu" i w efekcie staramy się wstydliwie ukrywać własne błędy, nawet przed samym sobą. Skutek? ... Odbieramy sobie prawo do nauki i do radości, i dumy wynikającej z faktu, że potrafimy się uczyć, odbieramy też sobie prawo do świętowania sukcesów, bo przecież one się nie liczą, skoro wciąż nie jesteśmy wystarczająco doskonali.

.....

 "Nie martw się, jesteś doskonała!", "Dla mnie jesteś doskonała".... 😮
Dość często jedynym pożądanym przez ludzi stanem - warunkiem, pod jakim ewentualnie można być szczęśliwym - jest osiągnięcie doskonałej wersji siebie/dziejów. Stawiają więc życiu ciągłe wymagania, na każdym kroku udowadniając sobie i innym, że nie mogą być zadowoleni.

....

Czemu warto polubić niedoskonałość? ... Bo w ślepej pogoni za wyimaginowanym ideałem (kariery, dobrobytu, a czasem nawet człowieczeństwa) zwykle zatracamy siebie. Bo gdy wymagamy od siebie zbyt wiele, myślenie zastępuje gonitwa myśli, odpoczynek pozostaje abstrakcyjnym pojęciem, a obwinianie siebie lub innych (zależnie od przyzwyczajeń) staje się naszym nieodłącznym nawykiem. Bywa i tak, że przytłoczeni wizją doskonałości, której wciąż nie możemy dogonić, unikamy życia, jakbyśmy chcieli, żeby nasz czas szybko minął i żeby już nie trzeba było się martwić faktem niedoskonałego istnienia.

...

Dlaczego nie warto ze wszystkich sił dążyć do doskonałości? ... Bo tak naprawdę o tym, czym owa doskonałość jest, decyduje człowiek.

A jak wiadomo, ilu ludzi, tyle opinii, no i przecież za każdym razem doskonałość jawi nam się trochę inaczej - zależnie od punktu widzenia, doświadczeń, czy wymagań chwili. Dla jednych doskonała jest zaokrąglona, dla innych wychudzona sylwetka, dla jednych wyższa, dla innych niższa temperatura, dla jednych perfekcyjnie dopracowany strój, dla innych pewna doza nonszalancji, dla jednych wiecznie uśmiechnięte, dla drugich refleksyjne osoby i można by tak wymieniać bez końca. A jak do tego dodać oczekiwany stopień nasycenia pożądanej cechy, to robi się jeszcze większe zamieszanie.

Może więc, zamiast starać się dopasować do któregoś z narzuconych nam kanonów doskonałości, lepiej zastanowić się, czego tak naprawdę chcemy od życia i spokojnie zmierzać w swoim kierunku, zachowując zdroworozsądkowy dystans również wobec własnych norm.

...

Czasem tak bardzo boimy się niedoskonałości, że nie mamy odwagi realizować swoich planów. Wtedy często uciekamy od życia - czasem w marazm, czasem w nałogi, do których można zaliczyć też sport i źle rozumiany rozwój. Czemu źle rozumiany? ...Bo gdy odstawiamy życie na później, żeby w to miejsce włożyć myślenie, czytanie, warsztaty i spotkania rozwojowe, uzyskujemy efekt odwrotny do zamierzonego - spada nasza pewność siebie, maleje skuteczność, a to co najważniejsze przemyka niepostrzeżenie gdzieś obok.

To nie znaczy, że nie mamy się rozwijać, że nie mamy myśleć i czytać, to znaczy tylko tyle, że każda skrajność jest niebezpieczna, i że warto czasem się zastanowić, czy nie za bardzo na czymś się koncentrujemy, i natychmiast odcinać to, co staje się nałogiem, nawet jeśli to najbardziej pożyteczny nałóg na świecie.

...

Z czego wynika dążenie do bycia doskonałym? Jaka potrzeba się pod nim kryje? ... Brylowania w towarzystwie? Hołdów i podziwu? Udowodnienia sobie i innym własnej wartości? A.może ze wszystkich sił staramy się być doskonali, bo przez całe życie obdzierano nas z godności (to jedna z ważniejszych ludzkich potrzeb)? 
-"Inteligentny człowiek powinien mieć wiedzę, której Tobie brakuje" (No tak, Twoje testy inteligencji kłamią 😮),
-"Z kim się chcesz porównywać, nie masz stratu do ..." (Przecież nawet tabliczki z napisem START nie widziałeś 😛),
- "Wstyd się z Tobą na ulicy pokazać"(Chyba musisz zmienić stylistę 😉),
-"Jesteś zerem/tumanem" (Autor tych słów jest geniuszem).
Może warto pomyśleć, z czym łączy się presja doskonałości?
Co chcemy uzyskać w zamian? Na co zasłużyć?

....

Projekty ciągle w toku, nigdy nie dość doskonałe, żeby powiedzieć "koniec", decyzje przeciągające się w nieskończoność, ciągłe poprawianie tego, co już jest gotowe. Jak sobie poradzić z problemem? ... Można zdecydować, jaki aspekt sprawy jest kluczowy i gdzie jest granica obłędu w jego cyzelowaniu, można planować od tyłu i wtedy czas na dokończenie kolejnych etapów projektu będzie bezdyskusyjny, można robić to, co w danym momencie przychodzi niemal samo, a dopracowanie zostawić na potem. Zawsze chodzi o to, żeby poruszać się do przodu, budując poczucie własnej skuteczności, a wtedy potrzeba bycia doskonałym odsuwa się zwykle na dalszy plan.

.....

Jeśli zbyt wiele pozornie doskonałych elementów sztucznie zestawionych że sobą to kicz, to jak nazwać człowieka:
prezentującego wieczne szczęście w każdych okolicznościach, jak tego, który deklaruje nieodmienną miłość do wszystkiego i wszystkich, a jak pewnego własnej wszechwiedzy i pouczającego wszystkich wokół? ... Nie spytam o takiego, który łączy te trzy elementy, bo to byłoby zbyt przerażające.

....

Jaś i Małgosia nie byli doskonali - byli nieuważni i zgubili się w lesie, mało rozsądna Królewna Śnieżka zjadła jabłko od nieznajomej staruszki, Koziołek Matołek wciąż się gdzieś błądził, nawet Harry Potter do doskonałych nie należał. Ale lubimy ich, kibicujemy, empatyzujemy. Na swoich warsztatach z wystąpień publicznych, a jeszcze bardziej na indywidualnych konsultacjach, uczę jak odejść od pokusy zimnej doskonałości, bo ludzie nie lubią doskonałych mówców, a więc, jak chcemy zjednać publiczność, to warto pokazać, że jesteśmy ludźmi. 

...

"Patrzcie, jakie moje dziecko jest doskonałe - chwalą się rodzice - ... jak cudownie maluje/tańczy/(wstaw dowolny talent)", "Kochana córeczko, jak cudownie pozdawałaś egzaminy, mama jest z Ciebie dumna", "No po prostu pięknie, dużo lepiej niż syn sąsiadów!" .... Ludzie wiedzą już, że ciągła krytyka dziecka niszczy jego poczucie własnej wartości, więc ostatnio coraz rzadziej się dzieci krytykuje, częściej wychwala bez umiaru. Czasem zapominamy jednak, że nadmiar pochwał, wywołuje podobny efekt jak ciągła krytyka, a dodatkowo demoralizuje.

Szczególnie, jeśli latorośl wychwalana jest za wyjątkowe sukcesy. Wtedy uczy się, że jest ok, gdy spełnia niebosiężne oczekiwania rodziców.

Nic tylko pracować i pracować, często ponad siły, drżąc, że przyjdzie taki dzień, kiedy nie uda się stanąć na wysokości zadania, a to będzie skutkować odrzuceniem przez najbliższych. Nic więc dziwnego, że wchodzimy w życie z przekonaniem, że tylko doskonali jesteśmy pełnowartościowi.

...

Nadmierne dążenie do doskonałości nie służy też celom biznesowym. Chyba wszyscy znamy spiętych do granic obłędu szefów (bo rzeczywistość mija się o centymetr z założeniami), pracowników wykończonych tą paranoją i firmy, które upadły, bo ktoś zapomniał, że najbardziej pewną rzeczą w życiu i biznesie jest zmiana. Nieprzypadkowo metodologia Agile jest obecnie jednym z bardziej poszukiwanych tematów szkoleń menedżerskich.

...

Niedoskonałość to nie bylejakość. Niedoskonałość to odpuszczenie presji dopinania wszystkiego na ostatni guzik, polerowania wystawionych na pokaz części własnego ego.

Niedoskonałość to ludzkie śmiesznostki, to pewna doza niepewności, mimo rzetelnej znajomości rzeczy.

Niedoskonałość to dystans do siebie i pokora, to szacunek dla innych punktów widzenia i otwartość na ciągłą naukę.

Bądźmy niedoskonali.

poniedziałek, 25 marca 2019

Myśli

Czas pędzi nieubłaganie, ja nieco zmieniłam sposób funkcjonowania w przestrzeni wirtualnej i prawdę mówiąc celowo powoli wyciszam bloga, a tu niespodzianka!
Aż 600 wejść w miesiącu na bloga, który nie funkcjonuje już od prawie pól roku.
W związku z tym czuję się zobowiązana, żeby raz na jakiś czas dodać od siebie parę słów i dodaję.
Dziś będzie to zbiór, moich myśli i spostrzeżeń, które spisywałam na Instagramie ilustrując zdjęciami.
Chciałabym, żeby były inspiracją - do sięgania wgłąb siebie, do rozwoju, do myślenia.
Zapraszam :

💜
Często boimy się prawdy, jakby na jej dnie leżały jakieś mroczne tajemnice. Tymczasem tym, co zwykle kryje prawda, jest wieloletni proces jej wypierania i zasłaniania, wzmacniany przez innych, równie przerażonych życiem ludzi, który w efekcie doprowadził nas tu, gdzie jesteśmy. I dopiero kiedy sobie to uświadomimy, mamy szansę wytyczyć własną drogę w sensownym kierunku. 


💜
W naszym świecie, cierpiącym na chroniczną nadprodukcję wzniosłych idei, wieklich tytułów i wizji, normalność urasta do rangi wydarzenia. A więc czasem wystarczy być po prostu zwyczajnym, żeby zaliczać się do awangardy 


💜
Wierzę, że nic tak nas nie wzbogaca, jak budowanie na różnicach - umiejętność słuchania różnych opinii, przyjmowania do wiadomości różnych punktów widzenia, integracja przeciwieństw. To niełatwe, bo zwykle bronimy swojego stanowiska, jak niepodległości, doprowadzając do konfliktów w zespołach, firmach i rodzinach. 

💜
Można żyć uciekając przed życiem, podnosząc z łóżka zmęczone ciało tylko po to, żeby znów zrobić przegląd mrocznych miejsc na dnie swojego świata. 
Ale można też pokochać rysy na szkle, ptaki, które budzą nas o świcie i każdy oddech, który przynosi w prezencie prawdę, równie niedoskonałą, jak my sami. 


💜
Nie zawsze wiesz, czy droga, którą idziesz, doprowadzi Cię we właściwe miejsce, ale wiesz, czy Ci się nią dobrze idzie i czy Ci odpowiada kierunek, w którym zmierza. 


💜
Nowe idee zwykle powoli i nieśmiało przebijają się przez zamarznięte grudki starych schematów. Bardzo łatwo je zdeptać lub wyrwać z wątłymi korzonkami. Żeby przeżyły, potrzebują uważności i ciepła. I czułości, która pozwala rozwijać się roślinom i ludzkim skrzydłom.


💜
Warto czasem wejść nieco wyżej - dostrzec właściwe proporcje rzeczy, zobaczyć więcej możliwości, zaplanować drogę do celu. I utrwalić na zdjęciu moment, który już zawsze będzie tylko przeszłością. 


💜

Dopóki żyjemy, możemy codziennie uczyć się życia, codziennie dawać sobie nową szansę, codziennie budować zaufanie do siebie. - Skąd mam wiedzieć, że jak ludzie mówią o mnie dobrze, to mówią to, co naprawdę myślą? - zapytała klientka.
-A skąd będziesz wiedzieć, że jak mówią źle, to mówią to, co naprawdę myślą? 


💜

Cud, jakim jest nasze życie, trwa. Możemy go odczuć w każdym oddechu, w każdym uczuciu, w każdej zaplątanej myśli. I mamy pełne prawo do tego, żeby decydować o tym, jak chcemy je wykorzystać. Może raz na jakiś czas warto sobie o tym przypomnieć? ...


💜
Jaka przyjemna i ekscytująca jest wiara w magiczne zrządzenia losu .... Nagle spotykasz kogoś, kto wypowiada ważne dla Ciebie słowa i myślisz - "To magia, że właśnie w tym momencie, za.pomocą tego człowieka, przyszło do mnie olśnienie" ...Tymczasem te i podobne słowa pewnie słyszałeś już w życiu wiele razy. Ja też słyszałam. Tylko nie byliśmy gotowi, żeby je usłyszeć. To trochę tak, jak z wielokrotnym czytaniem dobrej książki, w której wciąż odkrywamy inne ważne treści, bo za każdym razem filtrujemy jej treść przez swoje aktualne potrzeby.


💜
Internet pęka w szwach od haseł motywujących do działania, więc często zapominamy o tym, że czasem rozsądnie jest dać na luz i przeczekać trudne chwile. Odpowiednio dawkowane "nicnierobienie" może przecież uratować nas przed podjęciem błędnej decyzji, może dać przestrzeń do złapania dystansu, do wyjaśnienia sytuacji i do odpoczynku ... .


💜
Żyjąc dla realizacji konkretnych celów i zadań, i żyjąc dla przyjemności życia można robić dokładnie to samo.
Ale to nie jest to samo


💜
Ludzie często zastanawiają się, jakie mają kompetencje, co potrafią, czego jeszcze mogą się nauczyć, co wykorzystać, żeby odnieść sukces? Rzadziej myślą o tym, jak to robić - z jaką energią, z jaką intencją? ... A może właśnie to odróżnia perfekcję od mistrzostwa? ...


💜
Zanim zaczniesz wprowadzać w życie cudowne rady oświeconych i wszystkowiedzących ... pomyśl.


💜
Niezależnie od tego, co przeżywasz, jakie myśli po drodze uruchamiasz, Twoje życie zmierza w określonym kierunku. ... Może jeszcze nie umiesz go określić? ... Może tylko intuicyjnie czujesz, czy to właściwy kierunek? ... Zatrzymaj się. Zastanów przez chwilę...




środa, 31 października 2018

Ziarenka...





Patrzę, jak przesypuje się piasek w klepsydrze, która stoi na biurku  mojego syna … 

Ziarenko po ziarenku, sekunda po sekundzie … 

Zaraz się skończy.  



Ciekawe ile ziarenek piasku jest w mojej klepsydrze? ...
Ile jeszcze zostało? …
Na jak długo ich wystarczy? Jak szybko się przesypują? ...
Zbyt wiele z nich oddaję we władanie ekranowi bezdusznego komputera - odzywa się wewnętrzny głos. - I co w zamian? ... Jaką wartość zyskuję, jaką tracę?...  - Całe szczęście, że choć telewizora nie oglądam - myślę.

Widzę ziarenka mojego życia, którym pozwalam się przesypywać w pośpiechu i stresie, i nawet nie zauważam, kiedy nikną w niebycie - nie zauważam, że żyję.... Nie odczuwam wtedy nic prócz szumu, zamętu, drżenia... 
Widzę te, które rozdeptuję porannymi kapciami lenistwa, niszczę dręczeniem się tym, co było, albo zamartwianiem o to, co będzie? …
Sama nie wiem ile moich ziarenek zostaje tak naprawdę dla mnie - ile obracam z czułością i zachwytem w palcach? Ile wykorzystuję, żeby sprawić sobie radość, ile, żeby sprawić radość innym osobom? ...

Jaki ciężar gatunkowy mają moje ziarenka? … Jaki Twoje? …
Co chcesz po sobie zostawić ludziom? …
Jak skończyć życie? … Jak skończyć dzień? …
Przecież każdy dzień, to małe życie - życie, które codziennie zaczyna się od nowa.
………………
Cmentarz. 
Doskonale wiemy, czego żałują ludzie na łożu śmierci, tego nikomu nie trzeba powtarzać - co jakiś czas w Internecie pojawiają się, jak wyrzut sumienia informacje - że nie poświęcali więcej czasu bliskim, że nie bawili się, nie realizowali pasji, nie żyli naprawdę, że odmawiali sobie tego, czy tamtego….
Czytałeś to pewnie wiele razy,  ja też….

…………..
Przede mną jeszcze trochę piasku. Nie wiem ile. Ty też nie wiesz ile przed Tobą. 
Ale wiele wskazuje na to, że jeszcze mamy czas, żeby z czułością obrócić w palcach każde ze swoich ziarenek, że możemy jeszcze podziękować pięknym chwilom, za to, że są, że możemy przeżyć wiele wzruszeń, otaczać się wspaniałymi ludźmi, odwiedzać piękne miejsca, odczuwać radość, sens i spełnienie.
………
Może więc szkolenia z zarządzania sobą w czasie mają sens?...
Może będę je prowadzić jeszcze inaczej? …
Może przyniosę klepsydrę i opowiem o małych ziarenkach - tych które uciekają w przerażeniu, nie wiadomo gdzie i kiedy, i tych które obracamy w dłoniach, i przytulamy do piersi, uśmiechając się, i czując ciepło w sercu...

piątek, 29 czerwca 2018

Przywództwo zaczyna się od Ciebie


„Tylko człowiek, który gotów jest znieść prawdę będzie wielkim liderem”. 
John C. Maxwell











Co robić, żeby Twoi ludzie chcieli za Tobą pójść do piekła?  Żeby podchwytywali w lot idee, żeby realizowali cele Twojej organizacji, żebyś miał satysfakcję, ścigając się z nimi w tworzeniu pomysłów, które poprowadzą was daleko ? …
Co zrobić, żeby porywać swoje zespoły, swoich studentów, uczniów? …
Gdzie kryje się clou przywództwa? … Jak odnaleźć energię, która rodzi się na styku idei, ważniejszych niż podziały i wątpliwości oraz entuzjastycznej wiary w możliwości człowieka?

Przywództwo to energia, która angażuje ludzi we wspólne działanie, energia w której spektrum nie ma miejsca ani na nadmierne drżenia zranionego ego, ani na eksponowanie swojej wybitności. To energia, którą zasila stabilne poczucie własnej wartości.
Nic więc dziwnego, że 
gdy wiedza i kompetencje lidera nie mają przełożenia na efekty, pojawia się często potrzeba pracy nad wewnętrzna siłą i stabilizacją. Ale jak to zrobić? … Od czego zacząć? ... 
Dziś, przedstawiam własny zbiór wybranych teorii i przemyśleń.

Jak wzmacniać poczucie własnej wartości

  1. Przejmij odpowiedzialność za siebie i swoje poczucie własnej wartości – nie stawiaj się na pozycji ofiary, nie zwalaj winy na rodziców - było, co było -  teraz jesteś już dorosły, decydujesz o tym, jak się czujesz, masz prawo i obowiązek, żeby zająć się sobą – rób to więc najlepiej, jak potrafisz. Pamiętaj, że wzięcie odpowiedzialności za siebie dodaje mnóstwo siły – to podstawa osobistego przywództwa.
  2. Rób to, co ma dla Ciebie sens – unikaj angażowania się w aktywności, w które nie wierzysz - poczucie sensu wzmacnia i to bardzo, co zresztą zauważył Viktor Frankl.
  3. Miej świadomość, że jesteś w miejscu, w którym jesteś, bo to wypracowałeś! Szanuj swoje osiągnięcia i od czasu do czasu podziękuj sobie za nie. 
  4. Poznaj swoje niepowtarzalne atuty i buduj na nich. Nie musisz wiedzieć i umieć wszystkiego, całkowicie wystarczy, że masz swoją specjalizację. Rozpoznaj też zadania spoza swojej „strefy mocy” i zleć je innym.
  5. Ucz się nowych rzeczy, podejmuj nowe wyzwania na miarę swoich marzeń, ale w odpowiednim tempie. Pozwól sobie na rozwój w tempie, jakie zarekomendowałbyś przyjacielowi. Nic tak nie osłabia poczucia własnej wartości, jak wymagania niewspółmierne do realiów.
  6. Zmieniaj to, co robisz, a nie to, jaki jesteś! Identyfikuj zachowania, myśli i emocje,  które Ci sprzyjają i te, które Ci szkodzą. Koncentruj się na powielaniu tych „dobrych”.
  7. Szanuj swoje człowieczeństwo i akceptuj swoje błędy (przecież „Jak się nie przewrócisz, to się nie nauczysz” ) mniej odwagę zaakceptować prawdę, wypisz wnioski, dzięki którym Twoje błędy stają się bezcenne.
  8. Bądź spójny wewnętrznie i uczciwy, żebyś z przyjemnością mógł spoglądać w lustro.
  9. Dokańczaj rozpoczęte inicjatywy, odhaczaj kolejne zadania, pozwól sobie odczuć swoją sprawczość i konsekwencję. Wiedz też, kiedy odpuścić.
  10. Otaczaj się odpowiednimi ludźmi, usuwaj toksyczne relacje. Mów o sobie i innych dobrze.
  11. Dbaj o formę, wygląd i zdrowie.


A na koniec mała sugestia – wzmacnianie własnego poczucia własnej wartości, to Twoje prawo, ale i obowiązek – wyraz szacunku dla swojego człowieczeństwa, szacunku, jaki jesteśmy winni sobie i innym, w obliczu ludzkich sukcesów i niepowodzeń, siły i słabości, wzlotów i upadków.

środa, 4 kwietnia 2018

Zatańcz z życiem!


„Z punktu widzenia aerodynamiki trzmiele nie maja prawa latać,
tyle że trzmiele o tym nie wiedza, wiec latają sobie dalej”.
MARY KAY ASH

 „Nie możesz się porównywać z… „, „Nie masz przecież szans na...”,” Nie możesz jak oni, bo …” Znacie? Karmi lub karmiło Was takimi tekstami życzliwe otoczenie – nauczyciele, rodzeństwo, rodzice?
Trudno stwierdzić, jakie mechanizmy każą wyznaczać dziecku graniczną linię, poza którą nie ma prawa/szans wyskoczyć. Być może motywem jest chęć uchronienia młodego człowieka przed trudem
i niepowodzeniami, może obawa przed rozczarowaniem i koniecznością dźwigania ciężaru potknięć dziecka, a może wewnętrzny świat osoby stawiającej ograniczenia, w którym nie mieści się obfitość możliwości? ...

 Tak czy tak, przekonanie, że inni są lepsi, mądrzejsi, bardziej zasobni, mają większy kapitał wyjściowy, a więc nie możemy się z nimi porównywać, to jedna z najbardziej krzywdzących bzdur, jakie można wtłoczyć człowiekowi na starcie w dorosłe życie.
Absurd takiego myślenia obnażają biografie wielu sławnych ludzi. Można by tu wymienić  chociażby Steave’a Jobsa (niechciane dziecko, wychowane przez rodziców adopcyjnych, którzy nie mogli zapewnić mu wyższego wykształcenia) , Nicka Vujcica  („Bez rąk, bez nóg bez ograniczeń”) , Sylwestra Stalone (urodzonego ze sparaliżowanym policzkiem, wadą wymowy, wydalanego z 20 szkół, zdiagnozowanego jako materiał na przestępcę,  przymierającego głodem w drodze do spełnienia marzeń o aktorstwie), czy Coco Chanel (pozbawioną gruntowanego wykształcenia, po śmierci matki wychowywaną w sierocińcu).
Pamiętasz anegdotę o młodym słoniu, który przywiązywany sznurkiem do wbitego w ziemię kołka, tak się przyzwyczaił, że nawet wtedy, gdy urósł, dalej pokornie dreptał w wyznaczonym miejscu?
A przecież mógł jednym ruchem zerwać ograniczenia!
Podobnie człowiek - wychowywany w przekonaniu, że może funkcjonować w pewnych ramach, w końcu w to uwierzy i będzie sam sobie 
stawiał granice. A potem urządzi się w świecie, który jest zaledwie znośny, ciesząc się, że dane jest mu jako tako egzystować. 

Zjawisko obserwuję u wielu ludzi. Najbardziej boli gdy dotyczy studentów, którzy wychodząc z rodzinnych domów wiedzą, że nie mają prawa do marzeń, a potem, przy pierwszym niepowodzeniach na uczelni słyszą, że nie są dość dobrzy, więc minimalizują swoje wymagania i inicjatywę już na starcie, koncentrując się na tym, czego nie mogą osiągnąć. Poczucie własnej wartości, które legło w gruzach, uzupełnia lęk przed przyszłością. Zajęcia ze studentami prowadzę  już szósty rok i przez ten czas nie miałam grupy, która nie prosiłaby mnie (wszystkie grupy pytam w czym mogłabym im pomóc) o wzmocnienie poczucia własnej wartości. Myślę, że fakt nie wymaga komentarza.
Ale problem dotyczy też osób starszych. Czasem obserwuję, jak z życia w dawno wyznaczonych ramach wyrywa ich jakieś pytanie zadane na szkoleniu, jakieś ćwiczenie i wtedy zaczynają się zastanawiać, czy jeszcze mogą cokolwiek zmienić? A potem, jak zmienić sytuację, która niekoniecznie im odpowiada?
  
Nie jestem zwolenniczką rzucania wszystkiego w jednej chwili i mam świadomość ograniczeń, które stawia nam życie. Wiem, że do sukcesu dochodzi się pracą i wytrwałością, i każdy powinien zdecydować, czy jego cel wart jest takiego nakładu sił, jakiego wymaga.  
Ale wiem też, że klucze otwierające bramę do przyszłych osiągnięć to konkretne wymagania, które mamy odwagę postawić życiu i wiara w swoje możliwości.
I wiem, że lekcje, które daje nam życie, są jak lekcje tańca na zatłoczonym parkiecie, gdzie liczy się umiejętność dostosowania kroku i tempa do zaistniałej sytuacji, a w razie upadku podniesienie się z gracją, po to, żeby za moment wyjść na środek i zaprezentować mistrzostwo w swojej specjalizacji.

.
.

Zapisy na coaching - 605 687 666
http://dorotanawrotkach.blogspot.com/p/blog-page.html 
Zapraszam! :)

wtorek, 26 grudnia 2017

Twój wymarzony nowy rok.



„Cokolwiek robisz w swoim życiu, słuchaj głosu swojego serca.
Słuchaj siebie, swojej duszy, swojego wnętrza, swojego prawdziwego JA,
nie zaś zgiełku osób trzecich.
    Pytaj sam siebie — czy to, co chcę zrobić, będzie dla mnie dobre?
      Czy to w czym chcę brać udział, będzie dla mnie dobre?
— Dlaczego mam zatem słuchać serca?
— Bo nie uciszysz go nigdy. 
I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz,
o czym mówi, 
nadal będzie biło w twojej piersi 
   i nie przestanie  powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie.”

Paulo Coelho — Alchemik


Przed nami Nowy Rok – czas, w którym zwykle układamy plany, obiecując sobie, że: „od nowego roku, to ja już na pewno …. (wstaw właściwe)”.
Nasze noworoczne postanowienia wypływają z najlepszych intencji, z ludzkiej potrzeby rozwoju, samodoskonalenia, czynienia dobrze (sobie lub/i innym).
Tymczasem intencje intencjami, a jak wskazują statystyki, zwykle gdzieś koło lutego ponad 90% z tych planów odchodzi w zapomnienie. Co więcej niezrealizowane postanowienia  zasilają naszą listę niechlubnych wspomnień, obniżając nam samoocenę i pewność siebie.
Co za wspaniały temat dla dziennikarzy -  „To co? … Nie planować? … Odpuścić presję? Czy bardziej naciskać na siebie i być bardziej stanowczym?” … wywiady ze „specjalistami od człowieka” (sama kiedyś takiego wywiadu udzielałam), to stały punkt programu szanującej się rozgłośni, stacji telewizyjnej czy gazety :) Ale chyba nikt specjalnie nie liczy na rewolucyjny efekt takiego wywiadu. Przywykliśmy już do niespełnionych noworocznych obietnic.
Rzec można, że to tradycja narodowa - taki noworoczny rozkrok między potrzebą wzrastania, a świadomością, że i tak pewnie w końcu „odpuszczę”.

... Ciekawa jestem, jak sobie z tą sytuacją radzicie? …
Ja miewałam problemy – stwarzały je moja ogromna potrzeba (wręcz nałóg) rozwoju i za wysoko stawiana sobie poprzeczka. To wszystko nie raz odbiło się na moim zdrowiu. Kto mnie zna, ten wie. Musiałam zrezygnować z wielu funkcji i aktywności, musiało mnie nieźle „przeczołgać”…
Może po to, żebym zrozumiała, że plany długoterminowe nie powinny być zbyt szczegółowe? ...Że nie należy wymagać od siebie za dużo? ...
Tak więc na przykład w 2018 roku stawiam przed sobą ogólny cel -  zadbać o swoje ciało - zamierzam więc testować różne metody wzmacniania mięśni, znajdować sposoby na to, żeby z przyjemnością i regularnie ruszać się na świeżym powietrzu, być uważną na potrzeby organizmu  i wyrabiać dobre nawyki (wiem jakie, ale nie wykluczam modyfikacji).
I nie planuję ile będę ważyć i jak wyglądać pod koniec roku, to efekt, który mogę osiągnąć lub nie, planuję tylko to, za co osobiście odpowiadam - konkretne działanie i kierunek w jakim zmierzam. Pozwalam sobie na pewną nieprzewidywalność efektu, ćwiczę charakter, a nie dręczę się tym, że do tego czy innego celu nie dorastam. Być może dlatego, że teraz zamierzam się nieco zatrzymać w rozwoju i wzmocnić, nie chcę już gnać od celu do celu. Siłową realizację zadań mam już za sobą. Wiem, że potrafię osiągnąć prawie wszystko, co zaplanuję, teraz chcę nauczyć się osiągać to mądrzej, z większą łagodnością dla siebie i świata.
Ale wiem, że są okresy, kiedy wyznaczamy sobie trudne do realizacji cele i dążymy do bardzo konkretnej wizji. Wszystko jest w jak największym porządku, jeśli to nam służy. 
Warto może tylko zwrócić uwagę na fakt, że podstawą wzrostu jest danie sobie przyzwolenia na weryfikację zamierzeń. I może jeszcze warto pamiętać, że plany krótkoterminowe, dają większą możliwość korekty i wiążą się z większym prawdopodobieństwem realizacji? ... Bardziej motywują, bo szybciej cieszymy się z wyników i planując łatwiej możemy przewidzieć trudności.
Na przykład - zamiast planować, że w tym roku nie będę jeść słodyczy, mogę zaplanować, że na początek przez najbliższy tydzień nie będę jeść słodyczy. Plan możliwy do spełnienia (tydzień prawie każdy wytrzyma), pozostawia margines na weryfikację, modyfikację, przystosowanie go do realiów - przecież może okazać się, że raz w tygodniu na spotkaniu koleżeńskim będę chciała zjeść coś słodkiego …,  wtedy po tygodniu nieco zmodyfikuję zasady.
Jeśli ktoś potrzebuje więcej wiedzy o strategii planowania to zapraszam, do „Treningu Psychologicznego” grudniowych „Charakterów”, gdzie znajduje się mój artykuł: Stwórz dobry plan”.

Przedtem jednak małe przypomnienie, że podstawą każdego planu jest poczucie sensu - "po co  mi to?" ... "co tak naprawdę jest dla mnie ważne?"...
Zachęcam więc do wykorzystania wszystkich możliwych metod, ułatwiających zrozumienie siebie - do samoobserwacji, uważności, pisania pamiętnika, rozmów z przyjaciółmi, sesji coachingowych.

A może jeszcze dziś znajdź czas dla  siebie, wybierz się na samotny spacer, poczuj swoje ciało, swoje myśli, uczucia ... Przyjrzyj się ludziom, którzy Cię otaczają, uświadom sobie, że to Ty wpuszczasz ich do swojego życia, Ty pozwalasz, żeby zajmowali Twój czas, Ty wchodzisz mniej lub bardziej agresywnie w  życie innych.
Zastanów się, z kim naprawdę chcesz być - która relacja jest dla Ciebie naprawdę ważna? Gdzie płyną dobre uczucia, wzajemna życzliwość (prawdziwa, nie udawana)? W jakim otoczeniu rośniesz, odpoczywasz, oddychasz? … Z kim najlepiej zestraja się Twoja dusza? …
Uświadom sobie z kim i kiedy Ci niewygodnie, nawet jeśli się do tego nie przyznajesz? …
Nie musisz niczego zmieniać. Samo uświadomienie sobie prawdy przynosi efekty.
Zastanów się też, kiedy odpoczywają twoje zmysły? ... Przy jakich dźwiękach odżywasz? Co lubisz widzieć wokół? Czego dotykać? Co czytać? …
Jakie uczucia chcesz przeżywać częściej? … Jakie rzadziej? …
W jakim ubraniu czujesz się najlepiej?...
Opisz świat, który najbardziej Ci sprzyja, jaki jest? Co daje Ci siłę? Co daje Ci spokój i uważność?
Kiedy Ci naprawdę dobrze ze sobą? … Jaki wysiłek prowadzi Cię w najlepszym kierunku? … Naprawdę Twoim.

Zrób przegląd swoich noworocznych celów, ale przyjrzyj się też planom, które od jakiegoś czasu realizujesz i zastanów się, w jakim stopniu przybliżają Cię one do Twojego wymarzonego świata...
Może z czegoś zrezygnujesz? Nie musisz za wszelką cenę realizować wszystkiego, co kiedyś zaplanowałeś. Ale pomyśl skąd się biorą niezrealizowane  plany, takie do których wciąż wracasz? .. Co w nich jest tak naprawdę ważne?  … 
Nie namawiam Cię do natychmiastowego burzenia mostów i zmiany kierunku.
Moje prywatne doświadczenia i doświadczenia innych osób mówią, że koszty rewolucji są zdecydowanie większe, niż ewolucji.
Ale nie ma reguł uniwersalnych - są decyzje, które podejmujemy szybko, realizujemy natychmiast, skutecznie i z sukcesem.
Ty wiesz, co w Twoim przypadku będzie najbardziej efektywne.
Wiesz, gdzie jest granica Twoich możliwości...
Czujesz, co jest dla Ciebie najlepsze.
Mówią Ci o tym Twój organizm, Twoje emocje, Twoje myśli, Twoja intuicja,…  a może Twoje sny ?

Wsłuchaj się w nie i zaplanuj Twój wymarzony Nowy 2018 Rok <3