Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolicznościowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą okolicznościowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 31 października 2018

Ziarenka...





Patrzę, jak przesypuje się piasek w klepsydrze, która stoi na biurku  mojego syna … 

Ziarenko po ziarenku, sekunda po sekundzie … 

Zaraz się skończy.  



Ciekawe ile ziarenek piasku jest w mojej klepsydrze? ...
Ile jeszcze zostało? …
Na jak długo ich wystarczy? Jak szybko się przesypują? ...
Zbyt wiele z nich oddaję we władanie ekranowi bezdusznego komputera - odzywa się wewnętrzny głos. - I co w zamian? ... Jaką wartość zyskuję, jaką tracę?...  - Całe szczęście, że choć telewizora nie oglądam - myślę.

Widzę ziarenka mojego życia, którym pozwalam się przesypywać w pośpiechu i stresie, i nawet nie zauważam, kiedy nikną w niebycie - nie zauważam, że żyję.... Nie odczuwam wtedy nic prócz szumu, zamętu, drżenia... 
Widzę te, które rozdeptuję porannymi kapciami lenistwa, niszczę dręczeniem się tym, co było, albo zamartwianiem o to, co będzie? …
Sama nie wiem ile moich ziarenek zostaje tak naprawdę dla mnie - ile obracam z czułością i zachwytem w palcach? Ile wykorzystuję, żeby sprawić sobie radość, ile, żeby sprawić radość innym osobom? ...

Jaki ciężar gatunkowy mają moje ziarenka? … Jaki Twoje? …
Co chcesz po sobie zostawić ludziom? …
Jak skończyć życie? … Jak skończyć dzień? …
Przecież każdy dzień, to małe życie - życie, które codziennie zaczyna się od nowa.
………………
Cmentarz. 
Doskonale wiemy, czego żałują ludzie na łożu śmierci, tego nikomu nie trzeba powtarzać - co jakiś czas w Internecie pojawiają się, jak wyrzut sumienia informacje - że nie poświęcali więcej czasu bliskim, że nie bawili się, nie realizowali pasji, nie żyli naprawdę, że odmawiali sobie tego, czy tamtego….
Czytałeś to pewnie wiele razy,  ja też….

…………..
Przede mną jeszcze trochę piasku. Nie wiem ile. Ty też nie wiesz ile przed Tobą. 
Ale wiele wskazuje na to, że jeszcze mamy czas, żeby z czułością obrócić w palcach każde ze swoich ziarenek, że możemy jeszcze podziękować pięknym chwilom, za to, że są, że możemy przeżyć wiele wzruszeń, otaczać się wspaniałymi ludźmi, odwiedzać piękne miejsca, odczuwać radość, sens i spełnienie.
………
Może więc szkolenia z zarządzania sobą w czasie mają sens?...
Może będę je prowadzić jeszcze inaczej? …
Może przyniosę klepsydrę i opowiem o małych ziarenkach - tych które uciekają w przerażeniu, nie wiadomo gdzie i kiedy, i tych które obracamy w dłoniach, i przytulamy do piersi, uśmiechając się, i czując ciepło w sercu...

wtorek, 26 grudnia 2017

Twój wymarzony nowy rok.



„Cokolwiek robisz w swoim życiu, słuchaj głosu swojego serca.
Słuchaj siebie, swojej duszy, swojego wnętrza, swojego prawdziwego JA,
nie zaś zgiełku osób trzecich.
    Pytaj sam siebie — czy to, co chcę zrobić, będzie dla mnie dobre?
      Czy to w czym chcę brać udział, będzie dla mnie dobre?
— Dlaczego mam zatem słuchać serca?
— Bo nie uciszysz go nigdy. 
I nawet gdybyś udawał, że nie słyszysz,
o czym mówi, 
nadal będzie biło w twojej piersi 
   i nie przestanie  powtarzać tego, co myśli o życiu i o świecie.”

Paulo Coelho — Alchemik


Przed nami Nowy Rok – czas, w którym zwykle układamy plany, obiecując sobie, że: „od nowego roku, to ja już na pewno …. (wstaw właściwe)”.
Nasze noworoczne postanowienia wypływają z najlepszych intencji, z ludzkiej potrzeby rozwoju, samodoskonalenia, czynienia dobrze (sobie lub/i innym).
Tymczasem intencje intencjami, a jak wskazują statystyki, zwykle gdzieś koło lutego ponad 90% z tych planów odchodzi w zapomnienie. Co więcej niezrealizowane postanowienia  zasilają naszą listę niechlubnych wspomnień, obniżając nam samoocenę i pewność siebie.
Co za wspaniały temat dla dziennikarzy -  „To co? … Nie planować? … Odpuścić presję? Czy bardziej naciskać na siebie i być bardziej stanowczym?” … wywiady ze „specjalistami od człowieka” (sama kiedyś takiego wywiadu udzielałam), to stały punkt programu szanującej się rozgłośni, stacji telewizyjnej czy gazety :) Ale chyba nikt specjalnie nie liczy na rewolucyjny efekt takiego wywiadu. Przywykliśmy już do niespełnionych noworocznych obietnic.
Rzec można, że to tradycja narodowa - taki noworoczny rozkrok między potrzebą wzrastania, a świadomością, że i tak pewnie w końcu „odpuszczę”.

... Ciekawa jestem, jak sobie z tą sytuacją radzicie? …
Ja miewałam problemy – stwarzały je moja ogromna potrzeba (wręcz nałóg) rozwoju i za wysoko stawiana sobie poprzeczka. To wszystko nie raz odbiło się na moim zdrowiu. Kto mnie zna, ten wie. Musiałam zrezygnować z wielu funkcji i aktywności, musiało mnie nieźle „przeczołgać”…
Może po to, żebym zrozumiała, że plany długoterminowe nie powinny być zbyt szczegółowe? ...Że nie należy wymagać od siebie za dużo? ...
Tak więc na przykład w 2018 roku stawiam przed sobą ogólny cel -  zadbać o swoje ciało - zamierzam więc testować różne metody wzmacniania mięśni, znajdować sposoby na to, żeby z przyjemnością i regularnie ruszać się na świeżym powietrzu, być uważną na potrzeby organizmu  i wyrabiać dobre nawyki (wiem jakie, ale nie wykluczam modyfikacji).
I nie planuję ile będę ważyć i jak wyglądać pod koniec roku, to efekt, który mogę osiągnąć lub nie, planuję tylko to, za co osobiście odpowiadam - konkretne działanie i kierunek w jakim zmierzam. Pozwalam sobie na pewną nieprzewidywalność efektu, ćwiczę charakter, a nie dręczę się tym, że do tego czy innego celu nie dorastam. Być może dlatego, że teraz zamierzam się nieco zatrzymać w rozwoju i wzmocnić, nie chcę już gnać od celu do celu. Siłową realizację zadań mam już za sobą. Wiem, że potrafię osiągnąć prawie wszystko, co zaplanuję, teraz chcę nauczyć się osiągać to mądrzej, z większą łagodnością dla siebie i świata.
Ale wiem, że są okresy, kiedy wyznaczamy sobie trudne do realizacji cele i dążymy do bardzo konkretnej wizji. Wszystko jest w jak największym porządku, jeśli to nam służy. 
Warto może tylko zwrócić uwagę na fakt, że podstawą wzrostu jest danie sobie przyzwolenia na weryfikację zamierzeń. I może jeszcze warto pamiętać, że plany krótkoterminowe, dają większą możliwość korekty i wiążą się z większym prawdopodobieństwem realizacji? ... Bardziej motywują, bo szybciej cieszymy się z wyników i planując łatwiej możemy przewidzieć trudności.
Na przykład - zamiast planować, że w tym roku nie będę jeść słodyczy, mogę zaplanować, że na początek przez najbliższy tydzień nie będę jeść słodyczy. Plan możliwy do spełnienia (tydzień prawie każdy wytrzyma), pozostawia margines na weryfikację, modyfikację, przystosowanie go do realiów - przecież może okazać się, że raz w tygodniu na spotkaniu koleżeńskim będę chciała zjeść coś słodkiego …,  wtedy po tygodniu nieco zmodyfikuję zasady.
Jeśli ktoś potrzebuje więcej wiedzy o strategii planowania to zapraszam, do „Treningu Psychologicznego” grudniowych „Charakterów”, gdzie znajduje się mój artykuł: Stwórz dobry plan”.

Przedtem jednak małe przypomnienie, że podstawą każdego planu jest poczucie sensu - "po co  mi to?" ... "co tak naprawdę jest dla mnie ważne?"...
Zachęcam więc do wykorzystania wszystkich możliwych metod, ułatwiających zrozumienie siebie - do samoobserwacji, uważności, pisania pamiętnika, rozmów z przyjaciółmi, sesji coachingowych.

A może jeszcze dziś znajdź czas dla  siebie, wybierz się na samotny spacer, poczuj swoje ciało, swoje myśli, uczucia ... Przyjrzyj się ludziom, którzy Cię otaczają, uświadom sobie, że to Ty wpuszczasz ich do swojego życia, Ty pozwalasz, żeby zajmowali Twój czas, Ty wchodzisz mniej lub bardziej agresywnie w  życie innych.
Zastanów się, z kim naprawdę chcesz być - która relacja jest dla Ciebie naprawdę ważna? Gdzie płyną dobre uczucia, wzajemna życzliwość (prawdziwa, nie udawana)? W jakim otoczeniu rośniesz, odpoczywasz, oddychasz? … Z kim najlepiej zestraja się Twoja dusza? …
Uświadom sobie z kim i kiedy Ci niewygodnie, nawet jeśli się do tego nie przyznajesz? …
Nie musisz niczego zmieniać. Samo uświadomienie sobie prawdy przynosi efekty.
Zastanów się też, kiedy odpoczywają twoje zmysły? ... Przy jakich dźwiękach odżywasz? Co lubisz widzieć wokół? Czego dotykać? Co czytać? …
Jakie uczucia chcesz przeżywać częściej? … Jakie rzadziej? …
W jakim ubraniu czujesz się najlepiej?...
Opisz świat, który najbardziej Ci sprzyja, jaki jest? Co daje Ci siłę? Co daje Ci spokój i uważność?
Kiedy Ci naprawdę dobrze ze sobą? … Jaki wysiłek prowadzi Cię w najlepszym kierunku? … Naprawdę Twoim.

Zrób przegląd swoich noworocznych celów, ale przyjrzyj się też planom, które od jakiegoś czasu realizujesz i zastanów się, w jakim stopniu przybliżają Cię one do Twojego wymarzonego świata...
Może z czegoś zrezygnujesz? Nie musisz za wszelką cenę realizować wszystkiego, co kiedyś zaplanowałeś. Ale pomyśl skąd się biorą niezrealizowane  plany, takie do których wciąż wracasz? .. Co w nich jest tak naprawdę ważne?  … 
Nie namawiam Cię do natychmiastowego burzenia mostów i zmiany kierunku.
Moje prywatne doświadczenia i doświadczenia innych osób mówią, że koszty rewolucji są zdecydowanie większe, niż ewolucji.
Ale nie ma reguł uniwersalnych - są decyzje, które podejmujemy szybko, realizujemy natychmiast, skutecznie i z sukcesem.
Ty wiesz, co w Twoim przypadku będzie najbardziej efektywne.
Wiesz, gdzie jest granica Twoich możliwości...
Czujesz, co jest dla Ciebie najlepsze.
Mówią Ci o tym Twój organizm, Twoje emocje, Twoje myśli, Twoja intuicja,…  a może Twoje sny ?

Wsłuchaj się w nie i zaplanuj Twój wymarzony Nowy 2018 Rok <3 

czwartek, 29 grudnia 2016

Jak wejść w nowy rok, czyli siedemnaście inspiracji na 2017.



Przed nami kolejny rok, często kolejne postanowienia i nadzieja na to, że Nowy 2017, to będzie nowy piękny etap życia. 
Nie lubię dawać nikomu gotowych recept, wolę dzielić się wrażeniami i dostępnymi teoriami lub zadawać pytania, tym razem jednak zdecydowałam się na 17 zaleceń, wynikających z moich doświadczeń, wiedzy i przemyśleń.
Wyjątkowo, bo dla mnie to wyjątkowy moment - dziś wyjątkowy dzień (taki dzień zdarza się raz  na 30 lat :)), za mną niezwykle trudny, ale bardzo ważny i chyba przełomowy rok, a więc wyjątkowo... trochę inaczej, niż zwykle.

1.    Przypatrz się temu, co robisz. Twoja aktywność (działania, nie deklaracje) to odzwierciedlenie Twojej wiary we własne możliwości.

2.    To czemu poświęcasz najwięcej uwagi nabiera mocy! Myśli, działania, słowa, ludzie  – wszystko, co Cię otacza, w jakiś sposób Cię stwarza, ale to Ty decydujesz na czym się koncentrujesz, a czym nie chcesz się zbyt długo zajmować.

3.    Pamiętaj, że masz prawo samodzielnie zarządzać swoim życiem. Masz prawo żyć tak, jak naprawdę chcesz, robić to, do czego jesteś stworzony/stworzona.

4.    Określ obszar swojej unikalnej specjalizacji, swoje miejsce w świecie - przeanalizuj swoje sukcesy, słuchaj tego, co mówią o Tobie inni, obserwuj, co przychodzi Ci z łatwością, jakie marzenia/myśli wciąż powracają.

5.    Szukaj sensu! Pytaj: „Po co to robię?”, „Co mi/innym to da?”, „Jaki efekt osiągnę realizując swój cel?” Pamiętaj, że cel to nie efekt! Skończenie szkoły na piątkę (osiągnięcie celu) może skutkować frustracją (jeśli Ci nie po drodze z wybranym kierunkiem) lub szybkim rozwojem kariery.

6.    Sukces jest pochodną pracy! Cuda zdarzają się tylko w bajkach i na eventach motywacyjnych. Zwycięzcą staje się ten, kto systematycznie i z pasją podejmuje właściwie ukierunkowany wysiłek (ludzie uważani za geniuszy, aby osiągnąć wymierny sukces, zwykle pracują w obszarze swojej specjalizacji ok. 10 lat).

7.    Szanuj swoje porażki – zastanów się, kiedy Cię informują o tym, że przekraczasz własne ograniczenia i rozwijasz się, kiedy sugerują zmianę sposobu działania, a kiedy pokazują „ścianę”, której może nie warto forsować na siłę, bo koszty mogą być zbyt wysokie.

8.    Jeżeli chcesz coś osiągnąć, zacznij od opracowania strategii. Brak sensownego, dokładnie opracowanego planu działania, to powód większości niespełnionych noworocznych obietnic.

9.    Daj sobie czas i margines na błędy. „Za szybko”, „za bardzo”, „za dobrze” to zabójcy sukcesów.

10.  Określ i wypracuj wspierające sukces nawyki, a nie będziesz mówić, że nie masz motywacji.

11.  W swoim życiu dokonuj raczej ewolucji, nie rewolucji. To zdecydowanie bezpieczniejsze. Badania wskazują, że najwięksi geniusze biznesu ograniczają ryzyko gwałtownych zmian do minimum, a na rynek wprowadzają zwykle rozwiązania przetestowane na małej próbie.

12.  Nie jesteś samotnym statkiem, inni ludzie są Ci potrzebni - pamiętaj o nich, ucz się ich słuchać, szanuj i obserwuj ludzką różnorodność  - to wzbudza ogromną sympatię, a Ciebie otwiera na nową wiedzę, koncepcje, idee.

13.  Szukaj rozwiązań win - win, współpracuj a nie rywalizuj.

14.  Dbaj o zdrowie i formę, odpoczywaj, ruszaj się i odpowiednio odżywiaj.

15.  Wypracuj wspierający Cię sposób myślenia, buduj stabilną odporną psychicznie osobowość. Naucz się neutralizować stres – jest on zwykle wynikiem konkretnych przyczyn/obaw/myśli – poznaj je i rozpracuj.

16.  Inni nie mogą dać Ci tego, czego nie potrafisz wziąć lub dać sobie. Jeśli nie udało Ci się wynieść z domu stabilnego poczucia własnej wartości, popracuj nad tym. Ta praca daje ogromny zwrot z inwestycji!!!

17.  Uśmiechnij się :) / uśmiechaj się :) Życie jest fascynującą przygodą.



Jeśli potrzebujesz wsparcia, jeśli chcesz przeanalizować swoje potrzeby i zasoby dokładniej, zapraszam na spotkanie coachingowo - mentoringowe.

piątek, 19 grudnia 2014

Cel - święta



"Najważniejsze jest, by gdzieś istniało to, czym się żyło.
I zwyczaje. I święta rodzinne. I dom, który się wspomina. 
Najważniejsze jest, by żyć dla powrotu."

Antoine de Saint-Exupéry


 Ostatnio pytano mnie o zdanie w sprawie świątecznych porządków. Coach - autorytet?...;) 
No cóż, chyba czas się przyznać, że nie czuję się autorytetem ani w tej sprawie, ani w wielu innych, a już absolutnie nie czuję się uprawniona do narzucania czegokolwiek innym ludziom. W temacie porządków i przygotowań przedświątecznych też.


 Oczywiście, jak wszyscy zauważam, że nasze społeczeństwo od jakiegoś czasu dzieli się na dwa obozy - ten popierający wzorowe panie domu, które realizują swoje cele - błyszczące okna i meble, wypieki. Wszystko ma się świecić i pachnieć, bo jak inaczej wyobrazić sobie święta?... Do tego wszystkiego mają być jeszcze wysypujące się spod choinki sterty prezentów.
Druga grupa - uważająca się za bardziej postępową - odpuszcza sobie świąteczne szaleństwo, a same święta traktuje z lekkim dystansem, zakładając że porządki czy góry jedzenia to coś, co jest po prostu bez sensu, bo przecież porządki powinno się robić przez cały rok, a nadmiar jedzenia jest niezdrowy. 
Każdy jest przekonany o słuszności własnych poglądów. I dobrze, bo przecież każdy ma prawo przygotowywać się do świąt po swojemu. Nie jest tu ważne ani moje zdanie, ani zdanie reszty świata. 


Może warto tylko sformułować pytania, które mogą zaprowadzić nas w kierunku wymarzonych świąt, które pozwolą albo bez wyrzutów sumienia odpuścić świąteczne porządki, albo z pełnym przekonaniem zabrać się do roboty:
- Jakie są moje wymarzone święta?
- Co jest dla mnie wartością świąt?
- Czego chcę dla siebie, czego dla swojej rodziny?
- Co osiągnę, jeśli zrealizuję swój świąteczny plan?

 Bo jeśli lubisz porządek i świąteczną krzątaninę, to pewnie przygotowania do świąt stanowią dla Ciebie część magii, a przewracając dom do góry nogami chcesz przekazać najbliższym tradycję i wyjątkowość tych dni?
Ale może wolisz po prostu odpocząć, spotkać się z bliskimi inaczej niż wszyscy, na luzie?
A może zamkniesz drzwi na klucz i po prostu wyjedziesz?
Ważne, co chcesz przekazać najbliższym - tradycję czy dystans do tematu? A może jakąś wersją pośrednią? 
Masz prawo podjąć każdą decyzję i nie mieć z tego powodu wyrzutów sumienia - Ty wybierasz, bo to Twoje życie, Twoje święta i Twoja rodzina.
Dobrze tylko żeby ten wybór był świadomy, żeby potem nie zadręczać rodziny poczuciem winy, bo "ja to wszystko sama...", "ja się tak napracowałam, a wy...?"  Co Ci po tym, że zrealizujesz swój porządkowy cel, jeśli efektem będzie Twoje poczucie rozżalenia  i skwaszone miny najbliższych?


Warto uświadomić sobie, że cel to nie efekt, błysk w domu, to niekoniecznie rodzinna atmosfera, a pełen luz, to nie zawsze wymarzone przez Twoją rodzinę święta...

 W świętach chodzi chyba przede wszystkim o to, żeby było przyjemnie, rodzinnie, ciepło. Święta mają być radosne, mają dać nam wytchnienie od codziennych problemów, odpoczynek i powrót do czasów, kiedy byliśmy beztroscy...

W czasie świąt mamy szansę odnaleźć siebie, odzyskać poczucie, że jest takie miejsce na ziemi, które jest naprawdę moim miejscem, że są ludzie, do których mi blisko, z którymi dzielę podobne wartości, na których mogę zawsze liczyć.

 Może więc jeszcze raz zrewidować listę przedświątecznych planów, może coś wykreślić, albo coś dodać, albo na przykład trochę popracować nad sobą, żeby w tzw. kulminacyjnym momencie pozwolić sobie na pełną akceptację tzw. wad, dziwactw czy humorów najbliższych...

Bo przecież wszyscy potrzebujemy tolerancji dla swoich słabości, bo każdemu z nas jest potrzebna równowaga, wsparcie i poczucie bezpieczeństwa, a najmocniejsi ludzie, to ci, którzy pielęgnują swoje korzenie, bo wiedzą, że to dzięki nim są tym, kim są. 
 Ale to oczywiście tylko moje zdanie...