niedziela, 22 marca 2020

Pisanie, które leczy ciało i psychikę.




Było to w 1972 roku. Obiecujący młody absolwent psychologii ożenił się i zupełnie niespodziewanie popadł w depresję - zaczął wątpić w sens swojego związku, niewiele jadł, za to pił alkohol, palił papierosy, leżał w łóżku i izolował się od ludzi. Gdy minął miesiąc i bliscy bardzo się już o niego bardzo martwili, nagle niespodziewanie wyszedł z łóżka, usiadł przy maszynie do pisania i zaczął pisać. Na białą kartkę papieru przelewał cały swój stres, zwątpienie, wszystkie trudne emocje. Pisał o swoim małżeństwie, o pracy, o seksie, rodzicach.  Pisał i pisał, trwało to kilka dni, aż w końcu chyba wypisał całą swoją bezsilność wszystkie żale i wątpliwości, bo poczuł się zdecydowanie lepiej. Zaczął znowu normalnie żyć, poprawiły się jego relacje z żoną, jego kariera naukowa zaczęła nabierać tempa. Obecnie jest profesorem teksańskiego uniwersytetu, autorytetem w zakresie wpływu języka na nasz stan psychiczny, twórcą teorii pisania ekspresywnego, a nazywa się James W. Pennebeker.
…..
Pisanie, jako lekarstwo na obolałą psychikę, tak naprawdę stosowane jest od bardzo wielu lat - już cztery tysiące lat temu Egipcjanie, wierząc w tajemną moc słowa, wypisywali imiona swoich wrogów na glinianych tabliczkach, które rozbijali wierząc, w osłabiającą moc rytuału. Terapeutyczne walory literatury wykorzystywało wielu pisarzy, miedzy innymi Henry Miller, Virginia Woolf,  czy Ernest Hemingway, którzy zmagali się z problemami psychicznymi.

Liczne badania, które
przeprowadziło wielu światowych psychologów na tysiącach osób przez niemal 40 lat potwierdzają, że trudne doświadczenia, szczególnie te trzymane w tajemnicy, wpływają negatywnie na nasze zdrowie, a wypisywanie złych emocji ma działanie lecznicze. W książce „Terapia przez pisanie”, której autorami są James W. Pennebaker i Joshua Smyth, czytamy, że pisanie wzmacnia psychicznie i fizycznie.
U ludzi korzystających  z metody
 zmniejsza się poziom stresu, depresji, lęku, zwiększa wiara w siebie. Dodatkowo poprawia się ich stan fizyczny – lepiej śpią, mniej odczuwają ból i zmęczenie, łagodzą się nawet objawy reumatyzmu i astmy, i … wyraźnie zwiększa się odporność (b
adanym osobom pobierano krew przed sesją pisania oraz kilka miesięcy po i stwierdzono istotne zmiany w systemie odpornościowym).
Metoda jest więc szeroko stosowana – wykorzystują ją psychoterapeuci, a także coachowie, bo pomaga nie tylko wypisać emocje, ale i znajdować rozwiązania.  
….
W takim razie, jak pisać?
Okazuje się, że tu mamy dość duże spektrum możliwości:  

·         Możemy pisać listy, pamiętniki, afirmacje, czy wypisywać stres w postaci strumienia myśli, wyrzucając na papier wszystko, co nam przychodzi do głowy.
·         Ważne, żeby pisać 15 – 30 minut dziennie przez kilka dni pod rząd.
·         Pisać dla siebie, bez obawy o cenzurę, poprawność językową.
·         Opisywać nie tylko fakty, ale i emocje i uczucia, nie cenzurować niczego, pozwolić sobie je wyrazić, niezależnie od tego, czy wydają nam się poprawne, czy nie.
Przecież można to wszystko później zniszczyć – podrzeć, spalić.
·         Nie zmuszać się na siłę do sięgania do przeżyć, które są zbyt bolesne, na których ekspresję nie jesteśmy gotowi.
·         Można pisać o trudnościach i możliwych rozwiązaniach, spoglądać na sytuację z wielu stron. To często pomaga znaleźć rozwiązanie.
W nagraniu na moim kanale YouTube zachęcam do pisania Pamiętnika z pandemii, który może mieć wartość terapeutyczną i historyczną.  
Link do nagrania: https://www.youtube.com/watch?v=4UAK09ZRle0


piątek, 3 stycznia 2020

(Nie)doskonałość ;)




Kolega. On po prostu rośnie. Nie z intencją walki, czy zabierania komukolwiek przestrzeni, rośnie, bo to dla niego naturalne, bo jest i ma prawo być. I nie zastanawia się czy to jego bycie jest właściwe, czy niekoniecznie. Jest wystarczająco dobry taki, jaki jest. Niektórzy powiedzą, że doskonały, inni, że nie. Nie ma znaczenia. Bo on jest i opanował mistrzostwo bycia w spokoju, w poddaniu się swojej naturze,  rytmowi swojego wzrostu.





Prezentuję cykl moich postów o byciu niedoskonałą/niedoskonałym. 


Na początek wspomnienie sprzed 3. zaledwie miesięcy, kiedy to zostałam obdarowana jednym z najmilszych dla mnie komplementów, który brzmiał : "Zobaczyłam Cię i pomyślałam - fajna kobietka, taka niedoskonała". Kiedy to usłyszałam, zrobiło mi się ciepło na duszy. Pewnie, że nie jestem doskonała. Ty też nie jesteś doskonały/a i całe szczęście! Ten niedoskonały świat pełen jest niedoskonałych ludzi i na tym właśnie polega jego urok, jego niepowtarzalny klimat, stąd bierze się nasze dążenie do rozwoju. Bo jeśli jesteśmy niedoskonali, to mamy dokąd zmierzać, mamy po co wstawać z łóżka, to jest coś, co nas woła, żeby gonić przysłowiowego króliczka. I jest zabawa 🙃 

...

Więc (zdania.nie zaczyna się od "więc"😛) gdybym miała zadać niedoskonałe pytanie na dziś, to brzmiało by ono: Co byś mógł/mogła zrobić, żeby swoje cele osiągać w atmosferze fascynującej przygody, ... przygody, w której nic nie jest doskonałe, która zaprasza do tego, żeby bawić się idąc wyboistą drogą, patetycznie zwaną życiem? ... A może zadasz.pod spodem swoje niedoskonałe pytanie? ;) 

...

Nasz świat nie daje prawa błędów, każdą pomyłkę trzeba niezauważalnie skorygować - wprowadzić poprawkę w tekście, zdjęć zrobić kilkadziesiąt i wybrać najlepsze (przecież nie to, na którym widać cień fotografa). I dobrze, że standardy mamy wysokie. Szkoda tylko, że w tej fascynacji doskonałością rzadko uświadamiamy sobie liczne potknięcia "ludzi sukcesu" i w efekcie staramy się wstydliwie ukrywać własne błędy, nawet przed samym sobą. Skutek? ... Odbieramy sobie prawo do nauki i do radości, i dumy wynikającej z faktu, że potrafimy się uczyć, odbieramy też sobie prawo do świętowania sukcesów, bo przecież one się nie liczą, skoro wciąż nie jesteśmy wystarczająco doskonali.

.....

 "Nie martw się, jesteś doskonała!", "Dla mnie jesteś doskonała".... 😮
Dość często jedynym pożądanym przez ludzi stanem - warunkiem, pod jakim ewentualnie można być szczęśliwym - jest osiągnięcie doskonałej wersji siebie/dziejów. Stawiają więc życiu ciągłe wymagania, na każdym kroku udowadniając sobie i innym, że nie mogą być zadowoleni.

....

Czemu warto polubić niedoskonałość? ... Bo w ślepej pogoni za wyimaginowanym ideałem (kariery, dobrobytu, a czasem nawet człowieczeństwa) zwykle zatracamy siebie. Bo gdy wymagamy od siebie zbyt wiele, myślenie zastępuje gonitwa myśli, odpoczynek pozostaje abstrakcyjnym pojęciem, a obwinianie siebie lub innych (zależnie od przyzwyczajeń) staje się naszym nieodłącznym nawykiem. Bywa i tak, że przytłoczeni wizją doskonałości, której wciąż nie możemy dogonić, unikamy życia, jakbyśmy chcieli, żeby nasz czas szybko minął i żeby już nie trzeba było się martwić faktem niedoskonałego istnienia.

...

Dlaczego nie warto ze wszystkich sił dążyć do doskonałości? ... Bo tak naprawdę o tym, czym owa doskonałość jest, decyduje człowiek.

A jak wiadomo, ilu ludzi, tyle opinii, no i przecież za każdym razem doskonałość jawi nam się trochę inaczej - zależnie od punktu widzenia, doświadczeń, czy wymagań chwili. Dla jednych doskonała jest zaokrąglona, dla innych wychudzona sylwetka, dla jednych wyższa, dla innych niższa temperatura, dla jednych perfekcyjnie dopracowany strój, dla innych pewna doza nonszalancji, dla jednych wiecznie uśmiechnięte, dla drugich refleksyjne osoby i można by tak wymieniać bez końca. A jak do tego dodać oczekiwany stopień nasycenia pożądanej cechy, to robi się jeszcze większe zamieszanie.

Może więc, zamiast starać się dopasować do któregoś z narzuconych nam kanonów doskonałości, lepiej zastanowić się, czego tak naprawdę chcemy od życia i spokojnie zmierzać w swoim kierunku, zachowując zdroworozsądkowy dystans również wobec własnych norm.

...

Czasem tak bardzo boimy się niedoskonałości, że nie mamy odwagi realizować swoich planów. Wtedy często uciekamy od życia - czasem w marazm, czasem w nałogi, do których można zaliczyć też sport i źle rozumiany rozwój. Czemu źle rozumiany? ...Bo gdy odstawiamy życie na później, żeby w to miejsce włożyć myślenie, czytanie, warsztaty i spotkania rozwojowe, uzyskujemy efekt odwrotny do zamierzonego - spada nasza pewność siebie, maleje skuteczność, a to co najważniejsze przemyka niepostrzeżenie gdzieś obok.

To nie znaczy, że nie mamy się rozwijać, że nie mamy myśleć i czytać, to znaczy tylko tyle, że każda skrajność jest niebezpieczna, i że warto czasem się zastanowić, czy nie za bardzo na czymś się koncentrujemy, i natychmiast odcinać to, co staje się nałogiem, nawet jeśli to najbardziej pożyteczny nałóg na świecie.

...

Z czego wynika dążenie do bycia doskonałym? Jaka potrzeba się pod nim kryje? ... Brylowania w towarzystwie? Hołdów i podziwu? Udowodnienia sobie i innym własnej wartości? A.może ze wszystkich sił staramy się być doskonali, bo przez całe życie obdzierano nas z godności (to jedna z ważniejszych ludzkich potrzeb)? 
-"Inteligentny człowiek powinien mieć wiedzę, której Tobie brakuje" (No tak, Twoje testy inteligencji kłamią 😮),
-"Z kim się chcesz porównywać, nie masz stratu do ..." (Przecież nawet tabliczki z napisem START nie widziałeś 😛),
- "Wstyd się z Tobą na ulicy pokazać"(Chyba musisz zmienić stylistę 😉),
-"Jesteś zerem/tumanem" (Autor tych słów jest geniuszem).
Może warto pomyśleć, z czym łączy się presja doskonałości?
Co chcemy uzyskać w zamian? Na co zasłużyć?

....

Projekty ciągle w toku, nigdy nie dość doskonałe, żeby powiedzieć "koniec", decyzje przeciągające się w nieskończoność, ciągłe poprawianie tego, co już jest gotowe. Jak sobie poradzić z problemem? ... Można zdecydować, jaki aspekt sprawy jest kluczowy i gdzie jest granica obłędu w jego cyzelowaniu, można planować od tyłu i wtedy czas na dokończenie kolejnych etapów projektu będzie bezdyskusyjny, można robić to, co w danym momencie przychodzi niemal samo, a dopracowanie zostawić na potem. Zawsze chodzi o to, żeby poruszać się do przodu, budując poczucie własnej skuteczności, a wtedy potrzeba bycia doskonałym odsuwa się zwykle na dalszy plan.

.....

Jeśli zbyt wiele pozornie doskonałych elementów sztucznie zestawionych że sobą to kicz, to jak nazwać człowieka:
prezentującego wieczne szczęście w każdych okolicznościach, jak tego, który deklaruje nieodmienną miłość do wszystkiego i wszystkich, a jak pewnego własnej wszechwiedzy i pouczającego wszystkich wokół? ... Nie spytam o takiego, który łączy te trzy elementy, bo to byłoby zbyt przerażające.

....

Jaś i Małgosia nie byli doskonali - byli nieuważni i zgubili się w lesie, mało rozsądna Królewna Śnieżka zjadła jabłko od nieznajomej staruszki, Koziołek Matołek wciąż się gdzieś błądził, nawet Harry Potter do doskonałych nie należał. Ale lubimy ich, kibicujemy, empatyzujemy. Na swoich warsztatach z wystąpień publicznych, a jeszcze bardziej na indywidualnych konsultacjach, uczę jak odejść od pokusy zimnej doskonałości, bo ludzie nie lubią doskonałych mówców, a więc, jak chcemy zjednać publiczność, to warto pokazać, że jesteśmy ludźmi. 

...

"Patrzcie, jakie moje dziecko jest doskonałe - chwalą się rodzice - ... jak cudownie maluje/tańczy/(wstaw dowolny talent)", "Kochana córeczko, jak cudownie pozdawałaś egzaminy, mama jest z Ciebie dumna", "No po prostu pięknie, dużo lepiej niż syn sąsiadów!" .... Ludzie wiedzą już, że ciągła krytyka dziecka niszczy jego poczucie własnej wartości, więc ostatnio coraz rzadziej się dzieci krytykuje, częściej wychwala bez umiaru. Czasem zapominamy jednak, że nadmiar pochwał, wywołuje podobny efekt jak ciągła krytyka, a dodatkowo demoralizuje.

Szczególnie, jeśli latorośl wychwalana jest za wyjątkowe sukcesy. Wtedy uczy się, że jest ok, gdy spełnia niebosiężne oczekiwania rodziców.

Nic tylko pracować i pracować, często ponad siły, drżąc, że przyjdzie taki dzień, kiedy nie uda się stanąć na wysokości zadania, a to będzie skutkować odrzuceniem przez najbliższych. Nic więc dziwnego, że wchodzimy w życie z przekonaniem, że tylko doskonali jesteśmy pełnowartościowi.

...

Nadmierne dążenie do doskonałości nie służy też celom biznesowym. Chyba wszyscy znamy spiętych do granic obłędu szefów (bo rzeczywistość mija się o centymetr z założeniami), pracowników wykończonych tą paranoją i firmy, które upadły, bo ktoś zapomniał, że najbardziej pewną rzeczą w życiu i biznesie jest zmiana. Nieprzypadkowo metodologia Agile jest obecnie jednym z bardziej poszukiwanych tematów szkoleń menedżerskich.

...

Niedoskonałość to nie bylejakość. Niedoskonałość to odpuszczenie presji dopinania wszystkiego na ostatni guzik, polerowania wystawionych na pokaz części własnego ego.

Niedoskonałość to ludzkie śmiesznostki, to pewna doza niepewności, mimo rzetelnej znajomości rzeczy.

Niedoskonałość to dystans do siebie i pokora, to szacunek dla innych punktów widzenia i otwartość na ciągłą naukę.

Bądźmy niedoskonali.