sobota, 4 lutego 2017

Naturalność – cecha najlepszych mówców.




















Niedawno przeczytałam bardzo miły komentarz na moim blogu:
„Dziękuję za powyższy wpis - i za dzisiejsze, praktyczne zajęcia - to niezwykle inspirujące doświadczenie!:) I kolejna płaszczyzna do pracy nad sobą.... Podstawą radzenia sobie ze stresem m.in. przed publicznym wystąpieniem, jest odpowiednie przygotowanie. Specjaliści zalecają trening, częste powtarzanie swojego wystąpienia przed jego rzeczywistym upublicznieniem. I tu pojawia się pułapka - zapamiętujemy użyte zwroty, układamy wszystko w "zgrabną całość", czego finalny efekt może okazać się "recytatorski", "teatralny"... Jak sobie z tym radzić? Jakie metody zastosować, by tego uniknąć?”
http://dorotanawrotkach.blogspot.com/2014/05/no-stress.html#comment-form

Jest mi bardzo miło być docenioną i „dopieszczoną”, i  serdecznie dziękuję! :) No i oczywiście czuję się w obowiązku możliwie dokładnie na pytanie odpowiedzieć.

Znam sporo osób, które niezależnie od sytuacji (radio, telewizja, warsztat, rozmowa prywatna) wypowiadają się naturalnie.
Co znamienne, te właśnie osoby wywierają wpływ na innych, są powszechnie lubiane i słuchane. Wymienię może tylko parę mi najbliższych 
– Iwona Majewska–Opiełka (autorytet w pracy z ludźmi, z którą mam przyjemność się czasem konsultować), Marek Szurawski (wybitny specjalista od zagadnień związanych z pamięcią, u którego uczyłam się w 2008 roku), Profesor Andrzej Blikle (człowiek z sercem na dłoni), a z Kielc choćby Andrzej Chrobot (współprowadzący z Anitą Majkowską projekty Stowarzyszenia Bezpieczny Dom). Na myśl przychodzi też kilka postaci, których wystąpień lubię słuchać w Internecie, choćby Jacek Walkiewicz.  
Natomiast drażnią mnie wypowiedzi wielu aktorów, którzy mają każde słowo dopracowane do perfekcji i nadmiarem „techniki” zabijają pierwiastek człowieczeństwa. Gdy słuchamy czegoś o wiele bardziej "gładkiego", niż zazwyczaj, gdzieś w głębokich czeluściach mózgu uruchamia się sygnał „Uwaga”!
Oczywiście pewien poziom wystąpienia (stosowanie ogólnie znanych „złotych reguł”) jest niezbędny zawsze i z tym nie dyskutuję. 
Nawet więcej - jeśli chcemy po prostu wystąpić w miarę poprawnie i poczuć się dobrze z samym sobą trzeba koniecznie poznać ABC wystąpień. 
Ale zwykle chcemy jeszcze budzić zaufanie, być słuchanymi, wywierać rzeczywisty wpływ na słuchaczy.

Z czego bierze się ten wpływ?
Może po prostu jedni mają 
naprawdę coś do powiedzenia, a inni nie? …
Wierzę, że w życiu wygrywa naturalność, relacyjność i rzetelna wiedza, bo ludzie chcą mieć kontakt z prawdziwym człowiekiem, czerpać z jego doświadczeń, a nie słuchać popisów recytatorskich.

I tu zbliżam się do odpowiedzi na postawione pytanie. 
Wspomniana w komentarzu do mojego posta grupa, z którą miałam przyjemność pracować, to niezwykle mądrzy, doświadczeni życiowo i biznesowo ludzie, którym o kwestach podstawowych mówić nie trzeba. W takiej sytuacji wypada tylko podnieść poprzeczkę i nauczyć się przemawiać naturalnie.
Ale jak to zrobić?
  • Pierwsza i podstawowa zasada - mieć coś do powiedzenia!!! Wypowiadać się w temacie, który naprawdę doskonale znamy (żeby mówić o czymś publicznie łatwo i naturalnie musimy „pływać" w zagadnieniu) i mówić to, co dla nas samych naprawdę ma sens.
  • Ważna kwestia to przygotowanie wystąpienia z myślą o poziomie i potrzebach odbiorcy – do kogo mówisz, czego twoi słuchacze naprawdę potrzebują – musisz znać widownię.
  • Kolejny warunek, to nauczenie się bycia z ludźmi, a nie koncentracja na sobie! Musisz na bieżąco odbierać energię grupy, żeby nawiązać z nią relację! Zdarza się, że pochłonięci tym, co mamy do powiedzenia, nie reagujemy na to, co dzieje się dookoła, a w konsekwencji mówimy tylko do siebie. Wiem, że specjaliści od wystąpień często mówią: „skoncentruj się na temacie, a nie publiczności”. Ja też czasem tak radzę, ale to zupełnie inny poziom „sztuki”– poziom na którym potrzebujemy opanowania nadmiernego stresu, więc technika potrzebna jest zwykle osobom początkującym.
  • Oczywiście nieocenione jest opowiadanie historii ( modny obecnie storytelling) - jeśli mamy swoją opowieść, mówimy ciekawie i dobrze się nas słucha(banał, ale warto o nim pamiętać!)
  • Żeby mówić naturalnie i interesująco trzeba czuć melodię języka -  tu pomaga czytanie, słuchanie innych wystąpień, pewna wrażliwość, którą nabywa się z czasem lub konsultacje ze specjalistą, który taką wrażliwość ma. Pewnym rozwiązaniem może być podział tekstu na krótkie zdania i  włączenie do swojej wypowiedzi słownictwa potocznego (na tyle, na ile pozwalają oczekiwania słuchaczy).
  • Naturalną atmosferę pomaga też stworzyć umiejętne użycie pytań (nawet retorycznych), pauz, żartów, krótkich dygresji (uwaga żeby nie "odpłynąć" przy tym w dygresyjność) oraz operowanie obrazem.
  • Kolejnym elementem, o którym można pisać, ale i tak przez bloga się nikogo nie nauczy, jest ADEKWATNA mowa ciała i mimika.
  • Oczywiście dobrze swoje wystąpienie nagrać i to nagranie obejrzeć, dobrze wystąpić przed rodziną lub przyjaciółmi i zapytać, jak odbierają nasze wystąpienie, które elementy są naturalne, które należałoby powtórzyć inaczej.

Wracając do pytania, jak wyćwiczyć naturalność?
Czy w ogóle można ją wyćwiczyć?
Można, ale moim zdaniem (i zdaniem paru moich klientów) ćwiczenia naturalności to ćwiczenia z innego poziomu - nie praca z teorią i technicznymi sztuczkami opisywanymi w książkach, lecz zahaczająca o prawdziwy rozwój praca ze sobą, jako z autentycznym i spójnym człowiekiem.…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz