środa, 30 stycznia 2013

Po prostu mapy myśli.



Wiem, że nie mogę nauczyć niczego.
                                     Mogę jedynie zapewnić warunki, w których można się nauczyć. 
Carl Rogers

Obserwując uczniów, którzy odbyli u mnie jakiś czas temu kurs technik pamięciowych i  wychowanków innych, znacznie wybitniejszych ode mnie trenerów, zauważam pewien schemat - to, co zostaje po takich treningach, to na pewno umiejętność nietypowego kreatywnego tworzenia skojarzeń i inne podejście do zapamiętywania, tyle, że wiadomości wiadomościami, a z ich stosowaniem bywa różnie. Są osoby, które używają skojarzeń na co dzień, jest też wiele takich, które nie włożyły niezbędnej pracy, aby zdobytą wiedzę przełożyć na praktykę. Za to prawie wszyscy, jeszcze po latach, pamiętają i stosują nielinearne notatki, zwane mapami myśli.

Ta metoda notowania, gdziekolwiek ją pokażę, jest doceniana, zauważana i wykorzystywana. Oparta jest na  naturalnej tendencji ludzi do rysowania i obrazowego tłumaczenia sobie świata. Podobno jeden obraz bywa wart tysiąc słów! Nielinearnie notowali zresztą najwybitniejsi: Pablo Picasso, Leonardo da Vinci, Izaak Newton, Albert Einstein, Karol Darwin, Mark Twain, Krzysztof Kolumb, Vincent van Gogh, Michał Anioł czy Thomas Edison.
Za twórcę koncepcji Map Myśli uznaje się wspominanego już przeze mnie we wcześniejszych postach, Tony’ego Buzana – światowy autorytet w dziedzinie twórczego wykorzystania umysłu, doradcę ekip rządzących (m.in. USA) i wielkich międzynarodowych korporacji , trenera, poetę, autora kilkudziesięciu książek o mózgu i uczeniu się, sprzedawanych na całym świecie w milionach egzemplarzy.
Ale jak zawiła i bogata jest historia powstania map myśli, tak proste są zasady ich tworzenia i stosowania. Pewnie narażę się wielu trenerom efektywnego uczenia się, autorom książek i kursów, jeśli napiszę, że tak naprawdę główne zasady mindmappingu można zmieścić na stronie formatu A4. Wystarczy wiedzieć parę podstawowych rzeczy:
1.      Notatkę zaczynamy od środka, w którym zapisujemy lub oznaczamy symbolem jej temat.
2.      Od punktu centralnego (tego tematu właśnie) odchodzą promieniście grube linie, od nich nieco cieńsze. Całość przypomina komórkę nerwową lub jak kto woli – kępę drzew zrośniętych w centralnym punkcie.
3.      Jak widać na zamieszczonych zdjęciach, obraz uzupełniają słowa pisane dużymi drukowanymi literami. Ważne, aby pamiętać, że nad każdą gałęzią umieszczamy jeden, najwyżej dwa wyrazy. Oczywiście powinny to być słowa szczególne -  takie, które przypomną nam sens informacji (tzw. słowa – klucze).
4.      MM rysujemy na dużego formatu czystym papierze, minimum A4, ustawionym poziomo (zgodnie z ludzkim polem widzenia), a gałęzie wyznaczamy pod takim kątem, żeby nie obracając kartki było wygodnie nad nimi pisać, a potem odczytywać najważniejsze treści.  

 

Autor: Marek Szurawski (czarno- biała kopia)

No i kolory!!!! Buzan – mistrz techniki, tworzy bajecznie kolorowe obrazy, kreatywne, przyciągające, wesołe. Im więcej kolorów, rysunków, piktogramów – tym lepiej – mózg się nie nudzi, łatwiej zapamiętujemy.


 Sądzę zresztą, że mindmapping nie jest  nowością dla większości czytelników mojego bloga. To po co o nim piszę?... Bo warto przypomnieć sobie siłę i prostotę tego narzędzia i je stosować.  Bo może być ono ogromnym wsparciem dla przeciążonego nadmiarem informacji mózgu.  Mapy mentalne łączą w sobie lewopółkulową logikę i uporządkowanie (wyraźna struktura i ranga informacji) oraz prawopółkulową grę zmysłów i kolorów, które pobudzają mózg do intensywniejszej pracy i zapamiętywania. Do tego warto zwrócić uwagę na to, że mapy mentalne umożliwiają notowanie zgodnie z chaotycznym nieco funkcjonowaniem naszych szarych komórek. Pracując koncepcyjnie, produkujemy różne pomysły w przypadkowym porządku, a więc stosując tradycyjne notatki linearne, jesteśmy zmuszeni ciągle je poprawiać, aby dodać nowe treści. W przypadku mindmappingu dorysowanie nowej linii, pomiędzy innymi już istniejącymi, jest prostym i szybkim zabiegiem.

Wypadałoby jeszcze wspomnieć o możliwościach zastosowania mm, a są to: firmowe burze mózgów, ściągawki dla prelegentów, skrótowe przeglądy materiału, konspekty wypracowań, tworzenie koncepcji życiowych, naukowych i innych, notowanie wykładów (choć do tego trzeba sporej wprawy). W oparciu o samodzielnie opracowane mapy myśli Marek Szurawski pisze swoją czwartą książkę, która już w pierwszym kwartale tego roku ukaże się w księgarniach (Będzie oczywiście o efektywnej nauce – tym razem w oparciu o konkretną wiedzę szkolną. Polecam!).
Ale wracając do mindmappingu – nie da się narysować mapy myśli nie rozumiejąc zagadnienia, jest to więc bardzo cenne narzędzie, wspomagające koncentrację uczniów. A jeśli zwrócimy uwagę, że MM zawiera ok. 90% mniej słów niż tradycyjna notatka, to nietrudno wysnuć słuszny wniosek, że powtórzenie wiedzy zapisanej w ten sposób zajmuje krótką chwilę, a więc przed maturą czy egzaminem – rewelacja!!!
Jeszcze  ostatnia uwaga – mówi się niekiedy, że dopiero po narysowaniu 100. map dochodzimy do wprawy…. Tu polemizowałabym. Obserwując pracę moich uczniów zauważam, że często już 10. mapa staje się całkiem użyteczna, szczególnie jeśli się dobrze wyjaśni zasady.
Ale nie każdy może uczestniczyć w kursie mindmappingu. I chyba nie jest to konieczne. Z czystym sumieniem polecam wspomnianą już książkę Tony’ego Buzana.



I jeszcze przydatny link – lekcja udzielona przez mistrza: